Media

Repolonizacja mediów przez rynek, a nie prawo. Za Eurozet trzeba zapłacić ok. 300 mln zł

psav zdjęcie główneTemat repolonizacji mediów jest wśród polityków Prawa i Sprawiedliwości obecny od dawna. Od kiedy rządzi obecna ekipa, co pewien czas w przestrzeni publicznej pojawia się zapowiedź ustawy dekoncentracyjnej. Jak usłyszeliśmy od polityków PiS, w Ministerstwie Kultury co prawda powstaje kolejna wersja tej ustawy, ale nie ma zielonego światła, by wyjść z nią przed przyszłorocznymi wyborami.Będą różne transakcje– Mamy awanturę z TSUE. Co by się stało, gdyby doszła do tego dekoncentracja – mówi polityk PiS. Wyjście z tego typu projektem wywołałoby kolejną burzę w momencie, gdy partii zależy na uspokojeniu sytuacji. Uchwalenie ustawy nie gwarantowałoby zresztą, że przepisy wejdą w życie. Prezydent znalazłby się bowiem pod potężną presją dyplomatów państw, z których firmy byłyby zagrożone ustawą. To powoduje, że przynajmniej na jakiś czas nie ma politycznych możliwości, by do pomysłu ustawowej dekoncentracji wrócić.Nie znaczy to, że obecny kształt mediów jest przyjmowany w obozie rządzącym ze spokojem. O porażkę w miastach obwiniane są media, których PiS nie kontroluje (duża część z nich ma zagranicznych właścicieli). To teza, z którą występują czołowi politycy tej partii. Czy to przygotowywanie gruntu pod dekoncentrację? – Nie, to raczej furia i świadomość, że wprawdzie prezes Kaczyński mówi, że problemem są media, ale nie ma zgody na ustawę, bo nie możemy dolewać oliwy do ognia – zaprzecza polityk PiS.W tej sytuacji prawdopodobna wydaje się częściowa repolonizacja – poprzez wykup mediów z kapitałem zagranicznym na zasadach rynkowych ze wsparciem finansowym kontrolowanych przez państwo banków. – Będą różne transakcje – zapowiada polityk obozu władzy. Powracają pomysły dotyczące przejęcia grup medialnych.Z Francji przez Czechy do PolskiPierwsza okazja repolonizacji w mediach wkrótce może stać się faktem. W piątek „Puls Biznesu” podał, że na sprzedaż wystawiona została grupa Eurozet, do której w Polsce należą m.in. Radio Zet, Antyradio czy ChilliZet. Obecnym właścicielem jest – poprzez spółkę zależną – czeski koncern medialny Czech Media Invest (CMI). Nasi południowi sąsiedzi zaledwie kilka miesięcy temu odkupili grupę radiową od Francuzów z Lagardère. W sumie za polskie, czeskie, słowackie i rumuńskie stacje CMI zapłaciło 74 mln euro. Zdecydowana większość tej kwoty została przeznaczona na Eurozet.Politycy Prawa i Sprawiedliwości, z którymi rozmawialiśmy, wskazują, że odkupieniem od Czechów radiowego biznesu zainteresowana może być spółka Fratria, która wydaje tygodnik „Sieci”, „Gazetę Bankową” i prowadzi kilka portali. W ubiegłym roku spółka wykazała zysk netto w wysokości 3,2 mln zł (wzrost o 8,2 proc. r./r.) przy przychodach ponad 34 mln zł.– Prawdopodobnie za Eurozet trzeba zapłacić ok. 300 mln zł. Fratria nie jest w stanie sama udźwignąć kapitałowo takiej transakcji. Jej partnerem dostarczającym finansowanie mógłby zostać któryś z dużych państwowych banków. W ten sposób udałoby się zrealizować element strategii repolonizacyjnej w mediach, a grupa radiowa trafiłaby do ludzi sprzyjających obecnej ekipie rządzącej – mówi nasz informator znający sprawę. I wskazuje, że kolejnym krokiem mogłoby być wejście Fratrii na giełdę. Oficjalnie zaprzeczają zamiarowi akwizycji„Fratria rozwija się w oparciu o strategię przyjętą przez zarząd spółki – w oparciu o własne zasoby buduje i rozwija kolejne przedsięwzięcia. (…) Strategia ta nie zakłada akwizycji zewnętrznej” – pisze w odpowiedzi na pytania DGP prezes Fratrii Romuald Orzeł.Jeszcze krócej odpowiada na pytania o domniemaną transakcję senator Grzegorz Bierecki, przez swoją spółkę Spółdzielczy Instytut Naukowy G. Bierecki, współudziałowiec Fratrii: – To bajka.Drugi z naszych informatorów z kręgów PiS twierdzi jednak, że okazja jest wymarzona i warto z niej skorzystać.Walka o Eurozet może mieć wielu uczestników, bo kąsek jest łakomy. Radio Zet to numer 2 na polskim rynku. Z badania Radio Track, realizowanego przez Kantar Millward Brown, wynika, że w III kw. tego roku miało 12,3 proc. udziału w czasie słuchania (spadek z 14,1 proc. w III kw. 2017 r.). Jak informuje „Puls Biznesu”, akwizycją może być obok Fratrii zainteresowana grupa Polsat Zygmunta Solorza-Żaka i Grupa ZPR Media Zbigniewa Benbenka. Do tego drugiego koncernu medialnego należy już m.in. nr 3 wśród radiostacji, czyli Radio Eska. Sam Benbenek przy okazji wycofywania się Francuzów z polskiego rynku mówił, że ZRP Media kierowała do Lagardère zapytania o sprzedaż Eurozetu, jeszcze zanim grupa trafiła do czeskiego CMI. 12,3 proc taki był udział Zetki w III kw. tego roku w ogólnym czasie słuchania
300 mln zł to szacunkowa kwota, jaką trzeba będzie zapłacić za Radio Zet>>> Czytaj też: Hirsch: Ryzykowny 12 listopada. Problemem jest tryb wprowadzania zmian [OPINIA]