Media

Obejrzałem reportaż #tvn…

Obejrzałem reportaż #tvn #superwizjer na temat „farmy trolli”, tak polecany przez podnieconych sprawą neuropków i takie mam spostrzeżenia:

1. Nie dziwi mnie, że za stroną newsweb.pl stoją ludzie tworzący również portal pikio.pl – stosujący od dłuższego czasu podobną taktykę clickbaitów, jednak – jak sami właściciele firmy zauważają – „mający bardziej liberalnego odbiorcę”. Może to jest właśnie powód, dla którego reporterzy TVN zajęli się „prawicową” odnogą ich działalności, a clickabait na pikio.pl zbyli milczeniem (poza opinią jednej z dziennikarek stacji, która jednocześnie wybieliła ich działalność uznając, że „w ich treściach są jednak fakty”)?
2. Kompilacja memów – dziwnym trafem wyłącznie „prawicowych”, z facebookowych grup skupiających osoby o poglądach konserwatywnych lub zwyczajnie przeciwników obecnej opozycji. Oczywiście w ogóle nie wspomniano o działalności takich fanpejdży jak #sokzburaka, który samych polubień ma kilka razy więcej niż pikio – a więc i zasięgi odpowiednio większe, a i też trudni się linkowaniem do portali podobnego typu jak pikio i newsweb (w tym przypadku koduj24, wiadomoco, crowdmedia).
3. Treść reportażu wskazująca na krytykę zarobku na tworzeniu artykułów – przecież pod tym względem (jak i pod względem clickbaitu) ta redakcja niewiele się różni od dużych mediów, które również muszą jakoś zarobić na swoją działalność! Niestety robią to również stosując clickbaity i podgrzewanie atmosfery – że choćby wspomnę całą „aferę” z „dwiema wieżami”, podsycaną przez „Gazetę Wyborczą” na potrzeby propagandowe i zarobkowe, czy też clickbaity z ich strony internetowej, dotyczące najczęściej seksu i celebrytów.
4. (tak na podsumowanie) Zarówno reportaż, jak i rozmowa w studio pozbawione polemiki, spojrzenia na sprawę całościowo – czyli dostrzeżenia, że również po lewej stronie znajdziemy podobnych ancymonów publikujących hurtowo podobnej jakości artykuły i durnowate, nienawistne memy. Wśród gości absolutnie nikogo, kto mógłby zaburzyć narrację TVN-u, że „prawica to fejkniusy, a lewica to rzetelne dziennikarstwo”. Za to mamy:
– dwóch dziennikarzy TVN-u (w tym autora reportażu, odpowiedzialnego również za słynne „urodziny Hitlera”)
– dziennikarka skrajnie antyrządowego portalu okopress.pl. również zaniżającego jakość polskiego dziennikarstwa swoimi artykułami,
– kobieta ze stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita”, która – jakby chcąc podkreślić swoją stronniczość – przypięła do ubrania plakietkę z charakterystycznym logotypem „KONSTYTUCJA”.

Cóż, sprawa fejkniusów jest poważna. Szkoda tylko, że zajęła się nią redakcją, która sama nie grzeszy rzetelnością i brakiem stronniczości.

Jak ktoś chce zapoznać się z tym reportażem, może to zrobić tutaj:
https://www.tvn24.pl/superwizjer-w-tvn24,149,m/farma-trolli-zarabiaja-na-falszywych-informacjach-i-hejcie,923108.html

#4konserwy #bekazlewactwa #media

Media

Nowy podatek zamiast abonamentu RTV. Norwegia planuje zmiany w prawie

psav zdjęcie głównePodkreśliła opiniotwórczą rolę mediów informacyjnych, ich funkcję kontrolną wobec rządzących, znaczenie dla dbałości o język, kulturę i „wspólną tożsamość”. Jest ważne, by NRK pozostał silnym nadawcą publicznym, wolnym od reklam – zaakcentowała.
Abonament RTV płacony przez gospodarstwa domowe wynosi obecnie w Norwegii (w przeliczeniu) nieco ponad 300 euro rocznie. Proponowane przez rząd rozwiązanie to nowy, zależny od dochodów podatek w wysokości maksymalnie 1700 koron norweskich (170 euro) rocznie, obowiązujący wszystkich, którzy ukończyli 18 lat.
Norweski rząd podkreśla, że takie rozwiązanie będzie bardziej sprawiedliwe – ci, którzy zarabiają mniej, będą też mniej płacić na NRK, a osoby o najniższych dochodach będą z podatku zwolnione.
Rząd chce zlikwidować abonament RTV do 1 stycznia 2020 roku. >>> Czytaj też: Rachoń: w Polsce istnieje deficyt prawdy. TVP zmienia to [WYWIAD]

Media

Rachoń: w Polsce istnieje deficyt prawdy. TVP zmienia to [WYWIAD]

psav zdjęcie główneIle pana osób ogląda?Program „Minęła dwudziesta” ma dobrą oglądalność. Dlatego pana odwiesili. Zawodnik nie zadaje sobie takich pytań. Trener wskazuje i mówi, że wracasz do gry. Ważne, żeby być gotowym i nie zawieść widzów.Ilu ich jest?Najlepsze programy osiągają oglądalność prawie miliona widzów. Jestem ich przedstawicielem. Istnieje gigantyczna grupa w Polsce, która przez całą III RP nie miała głosu. Wielu z nich, podobnie jak ja, uważało, że w Polsce istnieje deficyt prawdy. Były lata, kiedy TVP była zdecydowanie bardziej bezstronna niż jest teraz.Przeprowadzając telefonem komórkowym dla mojej ówczesnej stacji transmisję z zeznań prezydenta Bronisława Komorowskiego (składał on w 2014 r. zeznania jako świadek w procesie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego i płk. Aleksandra L., byłego oficera WSI, oskarżonych o płatną protekcję – red.), w czasach tej, bezstronnej pani zdaniem, telewizji, miałem inne wrażenie. Nie tylko TVP za rządów PO postanowiła zataić te zeznania przed Polakami. Zrobiły to również TVN, Polsat i inne stacje, choć miały na sali ekipy. I jeszcze taki drobiazg, ale jakże wymowny. Można godzinami wymieniać przykłady jawnego łamania rzetelności i elementarnej uczciwości w mediach publicznych przed 2016 r. Fałszowano nawet zestawienia obrazujące czas antenowy przeznaczany poszczególnym partiom. I tak np. rzeczniczka prezydenta Komorowskiego liczona była jako głos niezależnego eksperta. Uważam, że dzisiejsza TVP przełamała w Polsce monopol informacyjny. Dziś taka sytuacja jest niemożliwa. Media naprawdę ze sobą konkurują, a nie udają rywalizację.Według pana telewizji IV RP funkcjonuje w sposób doskonały, a Jarosław Kaczyński to zbawca narodu. IV RP to publicystyczny pomysł opisany ponad 10 lat temu przez byłego polityka PO Pawła Śpiewaka i politologa Rafała Matyję. Jako taki nie istnieje, nie wiem, po co pani to mówi. Inaczej jest z III RP. To nazwa wpisana do preambuły konstytucji, której bronią KOD, Koalicja Europejska i establishment medialny. Czy tylko ja uważam, że to państwo wymaga gruntownej przebudowy? Nie, tak uważa wielu Polaków. A Jarosław Kaczyński jest politykiem, który tę ideę głosił od lat i tym hasłem wygrał wybory. Człowiek podejmujący decyzję co do tego, z jakich źródeł informacji korzysta, ma swój rozum. „Ciemny lud to kupi” – to chyba słowa pana szefa Jacka Kurskiego. Zdaje się, że są wątpliwości, czy te słowa kiedykolwiek padły. Sama pani ma wątpliwości, a mimo to je pani powiela. Zdaje się, że autor jest w stanie wyłgać się ze wszystkiego.Na pewno padły za to inne słowa. Tomasza Lisa, który publicznie powiedział studentom, że jest wystarczająco inteligentny, żeby robić telewizję, ale zbyt inteligentny, żeby ją oglądać. Te słowa dobrze oddają stosunek medialnych elit III RP do widzów i odbiorców. A widz jest mądry, jest w stanie ocenić, porównać to, co widzi, z innymi dostępnymi dla niego źródłami informacji. >>> Polecamy: Ogromne społeczne poparcie dla tzw. Nowej Piątki PiS. Od 73 do 84 proc.

Media

Piotr Pałka zrezygnował z funkcji członka zarządu TVP

psav zdjęcie główne”Złożyłem właśnie rezygnację z funkcji członka zarządu TVP S. A. Telewizja potrzebuje zmian i ciężkiej pracy, dlatego jestem przekonany, że Rada Mediów Narodowych powoła w moje miejsce osobę, która wniesie do TVP dużo dobrej energii. Będę jej kibicował” – napisał na Twitterze Piotr Pałka, który 14 marca został powołany do zarządu TVP, a tydzień później zawieszony w swojej funkcji.
Rada Nadzorcza Telewizji Polskiej 21 marca zawiesiła Piotra Pałkę w funkcji członka Zarządu. Powodem zawieszenia jest postępowanie sądowe, które Pałka wytoczył TVP.
14 marca Piotr Pałka i Marzena Paczuska zostali powołani do zarządu TVP przez Radę Mediów Narodowych, która równocześnie odwołała z Zarządu Macieja Staneckiego.
Obecnie, po rezygnacji Pałki, w dwuosobowym zarządzie TVP decydujący głos ma Jacek Kurski jako prezes.
W czwartek obraduje Rada Mediów Narodowych, jednym z tematów posiedzenia – jak podały „Wirtualne Media” – jest sytuacja w Telewizji Polskiej.>>> Czytaj też: Zamiast poprawy jest pogorszenie. Rekordowa niewydolność polskiego sądownictwa

Media

Netflix negocjuje z TVP. Drugi polski serial może być koprodukcją

psav zdjęcie główneChodzi o serial na podstawie powieści kryminalnej Marka Krajewskiego pt. „Erynie” z cyklu, którego głównym bohaterem jest komisarz Edward Popielski. Akcja rozgrywa się na kilku planach czasowych: w XXI w. we Wrocławiu, w 1939 r. we Lwowie i krótko po wojnie we Wrocławiu.
Rozmowy Netflixa i TVP o koprodukcji są zaawansowane. Światowy gigant internetowy chciałby ją jednak połączyć z szerszą współpracą – tzn. włączyć do swojej oferty pozycje z biblioteki programowej polskiej telewizji publicznej. I tu zaczynają się schody, bo dotychczasowa strategia TVP na rynku wideo na żądanie (VOD) nie dopuszcza udostępniania własnych produkcji innym graczom. Takie podejście wprowadził w 2016 r. zarząd Jacka Kurskiego i Macieja Staneckiego. Nie chodziło jednak o konkurowanie z Netflixem, bo pozycja tego serwisu na polskim rynku nie była wtedy jeszcze znacząca. Seriale i inne programy TVP znajdowały się natomiast w ofercie internetowej konkurencyjnych nadawców – najwięcej w Ipli Polsatu – oraz na YouTubie. Usunięcie treści z tych platform zwiększyło popularność własnego serwisu z wideo na żądanie TVP.
Jak się jednak dowiedzieliśmy, obecnie nadawca publiczny rozważa, czy szersza współpraca z Netflixem byłaby dla niego korzystna i czy w związku z tym warto zrewidować obecną strategię. Oficjalnie telewizja wypowiada się na ten temat dyplomatycznie. – Misją TVP jest produkcja treści najwyższej jakości, które interesują naszych widzów, z uwzględnieniem trendów i zmian na rynku, także w zakresie sposobu konsumpcji treści przez widzów – stwierdza biuro prasowe spółki w odpowiedzi na nasze pytania.
Marcin Klepacki, pełnomocnik zarządu TVP ds. dystrybucji zasobów programowych, zwraca uwagę, że poza aspektem finansowym współpraca z Netflixem może stworzyć telewizji publicznej szansę promocji wśród osób, które inaczej nie miałyby kontaktu z jej programami. – Potencjalna koprodukcja serialu to dla nas szansa zaprezentowania się młodszej widowni – mówi Klepacki. Z drugiej strony znacząca część audytorium telewizyjnego – które w przypadku TVP w dużej mierze tworzą ludzie starsi, często z małych miejscowości – nie korzysta z Netflixa.
Internetowy gigant nakręcił dotychczas tylko jeden polski serial – „1983” w reżyserii m.in. Agnieszki Holland i Kasi Adamik – który miał premierę pod koniec ub.r. Platforma kupiła też od kanału AXN prawa do emisji serialu „Ultraviolet”, ale nie zrealizowała jeszcze żadnej wspólnej produkcji z działającym w Polsce nadawcą telewizyjnym. Pozostali główni gracze – Polsat i TVN Discovery – wobec wideo na żądanie stosują podobne reguły jak TVP: udostępniają swoje produkcje we własnych serwisach, odpowiednio Ipli i Playerze. Jak zauważa Kinga Maliszewska z agencji Dentsu Aegis Net work, mają już w tej dziedzinie spore doświadczenie.
Jaki może być więc bilans ewentualnej współpracy polskiego nadawcy z Netflixem? – Polskie stacje mogłyby zarówno zyskać, łącząc grupę odbiorców tradycyjnej telewizji z unikalnym światem Netflixa, jak również dużo stracić w kontekście swoich własnych serwisów VOD, których jedną z największych konkurencji poza YouTube’em jest właśnie amerykańska platforma – analizuje Kinga Maliszewska. – W wielu obszarach Netflix może być wzorem dla rodzimych nadawców – dodaje ekspertka, wskazując na wykorzystywanie nowych technologii i informacji o użytkownikach do wydłużenia czasu spędzanego przez nich przed ekranem.
Z kolei Sergiusz Geller z agencji Havas Media Group zwraca uwagę, że współpraca z Netflixem może być dobrym rozwiązaniem raczej dla telewizji bez własnego serwisu VOD, z pomysłem na program, ale mniejszymi możliwościami finansowymi i dystrybucyjnymi.
– Netflix ma silną markę i dość znaczący zasięg, dając potencjalnemu nadawcy bez platformy do dystrybucji treści w internecie dostęp do nowych odbiorców – stwierdza Geller. – A dzięki globalizacji kontentu przez Netflix możliwości zwrotu z inwestycji są większe niż w przypadku tworzenia produkcji jedynie na rynek polski – dodaje.
Marcin Klepacki podkreśla, że zasada nieudostępniania programów TVP w innych serwisach VOD wciąż obowiązuje. Czy tak pozostanie, zdecyduje zarząd, którego skład często się ostatnio zmienia. Od odwołania Macieja Staneckiego dwa tygodnie temu (odpowiadał za online) i zawieszenia Piotra Pałki tydzień temu, kompetencji w tym zakresie nikomu nie przydzielono.
Agencja PR obsługująca Netflix w Polsce odpowiedziała nam, że nie ma informacji na temat wspólnego serialu platformy i TVP. O tym, jak pewnie internetowy gigant poczuł się nad Wisłą, może świadczyć niedawne wyłączenie bezpłatnego miesiąca próbnego w naszym kraju.>>> Czytaj też: W zarządzie TVP nadal decyduje Jacek Kurski

Media

Tusk: Dyrektywa o prawach autorskich to rozwiązanie bezpieczne. Wolność w sieci nie jest zagrożona

psav zdjęcie główne”Odnoszę wrażenie, że wiele argumentów przeciwko dyrektywie miało charakter trochę demagogiczny. Według mojej oceny nie są zagrożone wolności w internecie” – oświadczył Tusk.
Jego zdaniem dzięki nowym regulacjom obrona praw autorskich wreszcie doczekała się „może nie idealnych, ale sensownych rozwiązań”.
Jak dodał, „istotą sprawy była fundamentalna ochrona praw autorskich i wydaje się, że podjęto trafną decyzję”. „Ale rozumiem też wszystkie te obawy, emocje, szczególnie młodych ludzi. Wydaje się, że jednak one są nie do końca dziś uzasadnione” – wskazał Tusk.
Parlament Europejski poparł we wtorek unijną dyrektywę o prawach autorskich. W głosowaniu 348 europosłów było za, 274 przeciw, a 36 wstrzymało się od głosu. Dyrektywę muszą teraz zaakceptować państwa członkowskie UE.
Przyjęcie dyrektywy oznacza dla PE koniec procesu legislacyjnego, który rozpoczął się w 2016 r. Teraz państwa członkowskie będą musiały zatwierdzić decyzję Parlamentu w nadchodzących tygodniach. Jeśli państwa członkowskie zaakceptują tekst przyjęty przez europarlament, wejdzie on w życie po opublikowaniu w dzienniku urzędowym, a następnie państwa członkowskie będą miały dwa lata na jego wdrożenie.
Dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. W założeniu ma sprawić m.in., że właściciele praw autorskich – muzycy, autorzy scenariuszy, twórcy – będą mieli możliwość wynegocjowania lepszych umów o wynagrodzenie za korzystanie z ich utworów, gdy są one udostępnianie na platformach internetowych.
PE napisał po głosowaniu w komunikacie, że YouTube, Facebook i Google News to niektóre z tych największych firm internetowych, na które przepisy te będą miały największy wpływ. Wskazał też, że jednocześnie w efekcie wejścia w życie nowych regulacji internet pozostanie przestrzenią wolności słowa.
Nie wszyscy podzielają jednak to zdanie. Przeciwnicy tych regulacji mają wątpliwości, czy przepisy nie będą ograniczały wolności słowa w sieci. Wcześniej Polska, Holandia, Włochy, Finlandia i Luksemburg nie poparły wypracowanego porozumienia w Radzie UE w tej sprawie.
Te podziały w UE unaoczniła debata, które odbyła się krótko przed głosowaniem. Podczas emocjonalnej dyskusji część europosłów opowiedziała się za odrzuceniem dyrektywy, inni za jej przyjęciem pod warunkiem usunięcia niektórych artykułów, a część za jej przyjęciem w całości.
Najwięcej kontrowersji budzą artykuły 11 i 13 dyrektywy, które we wtorek zostały poparte przez PE. Artykuł 13 wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich, natomiast artykuł 11 dotyczy tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych.>>> Czytaj też: Koniec kradzieży w sieci. Giganci zapłacą za treści innych podmiotów

Media

Koniec kradzieży w sieci. Giganci zapłacą za treści innych podmiotów

psav zdjęcie główneWczoraj w Strasburgu za nowymi regulacjami głosowało 348 posłów do Parlamentu Europejskiego. Przeciw było 274, a 36 się wstrzymało. Unijne państwa dostały 24 miesiące na uwzględnienie dyrektywy w swoim prawodawstwie.
Przyjęte przepisy umożliwią wydawcom, twórcom i dziennikarzom egzekwowanie praw autorskich do swoich utworów wykorzystywanych w sieci na takich samych zasadach, na jakich robią to w świecie realnym. Dotychczas nie było to możliwe, bo prawo nie nadążało za rozwojem technologii. Obecność treści na platformach internetowych nie przynosi twórcom żadnych korzyści lub są one minimalne. Dyrektywa to zmieni.
– Mimo że wypracowana w drodze licznych kompromisów, poprawi standardy ochrony praw autorskich, wzmocni prawa wydawców i polepszy sytuację finansową dziennikarzy – skomentował decyzję PE Bogusław Chrabota, prezes Izby Wydawców Prasy i redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”.
Duża część wydawców prasowych w Polsce przed głosowaniem w PE prowadziła kampanię na rzecz dyrektywy. W poniedziałek z tego powodu wiele gazet (w tym DGP) ukazało się z białymi pierwszymi stronami w ramach akcji „Puste jedynki”.
„Rozwiązania wypracowane przez instytucje unijne stanowią szansę na wzmocnienie pozycji twórców, stworzenie przejrzystych reguł dotyczących korzystania z cudzej twórczości i sprawiedliwy podział zysków z tytułu eksploatacji utworów w środowisku cyfrowym” – komentuje Stowarzyszenie Filmowców Polskich.
A unijny komisarz Günther Oettinger stwierdził po głosowaniu: – To historyczna decyzja dla zachowania różnorodności i jakości naszej kultury i mediów.
Polska przeciwko„Wbrew kłamliwej propagandzie przyjęte zapisy nie zakładają ani podatku od linków, ani nie nakładają cenzury w Internecie. Nie będzie blokady treści na Wikipedii, a nauczyciele bez obaw będą mogli wykorzystywać materiały z Internetu do celów edukacyjnych. Propozycje zapisów zawartych w dyrektywie nie naruszają wolności w Internecie” – napisało Stowarzyszenie Filmowców Polskich w komentarzu po uchwaleniu nowych przepisów przez Parlament Europejski.Według twórców dyrektywy celem jest zobowiązanie wielkich platform internetowych i agregatorów treści – jak YouTube czy Google News – do płacenia twórcom należnego wynagrodzenia.– Chodzi o pociągnięcie do odpowiedzialności takich gigantów jak Google, Facebook czy YouTube. Sytuacja ekonomiczna prasy jest katastrofalna, a wraz z prasą zagrożona jest demokracja. Planowana reforma to jedyna szansa na ochronę przyszłości twórców – powiedział telewizji ARD francuski europoseł Jean-Marie Cavada.Platformy będą ponosiły odpowiedzialność prawną, jeśli udostępnią treści, za które nie zapłaciły ich twórcom. Osoby, których prace zostaną wykorzystane niezgodnie z prawem, będą mogły pozwać daną platformę. Dyrektywa nie określa jednak narzędzi do zapobiegania rozpowszechnianiu nieopłaconych materiałów – zostawia to w gestii firm internetowych.„Jestem gotów bronić, także w dyskusji publicznej, zapisów tej ważnej i potrzebnej w Europie dyrektywy” – napisał na Twitterze europoseł Jerzy Buzek.Przedstawiciele naszego rządu wypowiadali się o dyrektywie negatywnie jako o regulacji ograniczającej wolność słowa w sieci. W sumie przeciw dyrektywie opowiedziało się pięć państw Unii – oprócz Polski także Włochy, Finlandia, Holandia i Luksemburg.– Dyrektywa obowiązuje – przyznaje wiceminister kultury Paweł Lewandowski. – Ale przy jej implementacji nieprecyzyjność pewnych zapisów daje nam pole do takiej interpretacji, żeby jak najbardziej zniwelować negatywne skutki dyrektywy dla społeczeństwa obywatelskiego i przepływu informacji w gospodarce – podkreśla.Przeciwko nowej regulacji opowiedzieli się nie tylko europosłowie Prawa i Sprawiedliwości, lecz także wielu z Platformy Obywatelskiej. Michał Boni (PO) wyjaśnia, że głosował na „nie”, gdyż przepadła poprawka wykreślająca art. 13. – Dyrektywa wnosi wiele dobrego i jest potrzebna, ale art. 13 sprawia mnóstwo kłopotów – mówi europoseł. Przepis zobowiązuje duże serwisy internetowe do zapobiegania rozpowszechnianiu nieopłaconych treści. Część internautów widzi w nim narzędzie cenzury. Dlatego przeciwko dyrektywie organizowano w ostatnich dniach protesty na terenie całej UE.„Mając pełną świadomość, że znakomita większość polskich eurodeputowanych głosowała przeciw, apelujemy, by wyłączyć temat dyrektywy z bieżącej debaty politycznej. Uchwalone lege artis przepisy stają się obowiązującym w naszym kraju prawem unijnym” – napisano w oświadczeniu Izby Wydawców Prasy.To, że giganci internetowi będą musieli się podzielić z twórcami wpływami z dystrybucji ich treści w sieci, jest w dużej mierze skutkiem głosów europosłów niemieckiej partii rządzącej CDU. Ugrupowanie Angeli Merkel popierało dyrektywę mimo ostrej krytyki, a nawet obelg i pogróżek. Europosłowi Axelowi Vossowi grożono śmiercią. ©℗>>> Polecamy: Unia ładuje baterie. Polska chce mieć swój udział w tym rynku

Media

Życie w pobliżu supermasywnej…

Życie w pobliżu supermasywnej czarnej dziury.

„Stworzyłoby to pewne niebezpieczeństwa, rzecz jasna – ale mogłoby być również zabawne!” Trochę humorystyczny artykuł, ale pełny naukowych aluzji i ciekawostek który ostatnio opublikował na łamach Scientific American kierownik wydziału astronomii Uniwersytetu Harvarda profesor Abraham Loeb.

Link do znaleziska: (dodałem tłumaczenie w komentarzu) https://www.wykop.pl/link/4861693/zycie-w-poblizu-supermasywnej-czarnej-dziury/

Źródło: Artykuł w czasopiśmie Scientific American.

Jeśli chcesz być na bieżąco z najlepszymi znaleziskami to zapisz się na MikroListę. https://mirkolisty.pvu.pl/list/56Bf7jbXdbGvM2NK i dodaj Swój nick do listy #swiatnauki.

#swiatnauki #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ligamozgow #nauka #media #astronomia #koniecswiata #kosmos #eksploracjakomosu #heheszki #humor #foliarskieopowiesci #gruparatowaniafoliarzy

Media

Agora utworzy ok. 5 mln zł rezerwy na zwolnienia grupowe

psav zdjęcie główneAgora podała, że podpisała ze związkiem zawodowym porozumienie w sprawie zwolnienia grupowego w segmencie druk.
Zwolnienie grupowe zostanie przeprowadzone w okresie od 25 marca do 23 kwietnia 2019 r. i obejmie do 153 pracowników zatrudnionych głównie w segmencie druk, co stanowi 57 proc. wszystkich zatrudnionych w tym obszarze.
Agora podała, że działalność poligraficzna grupy zostanie skoncentrowana w drukarni w Warszawie, a działalność operacyjna drukarni w Pile i w Tychach zostanie wygaszona do 30 czerwca 2019 r.
O planach redukcji zatrudnienia w segmencie druk spółka informowała na początku marca.

Media

Ich troje, czyli jeden. W zarządzie TVP nadal decyduje Jacek Kurski

psav zdjęcie główneLedwie tydzień przetrwał triumwirat w Telewizji Polskiej. Od zeszłego piątku prezes Kurski znowu ma głos decydujący. Może się nim cieszyć do najbliższego czwartku, gdy zbiera się Rada Mediów Narodowych (RMN). Co potem, jeszcze nie wiadomo, bo zarząd spółki, która wkrótce dostanie ok. 1 mld zł z budżetu państwa, zmienia się jak w kalejdoskopie.
Od stycznia 2016 r. zarząd TVP tworzyli Jacek Kurski i Maciej Stanecki, przy czym ten pierwszy jako prezes miał głos rozstrzygający. Nie musiał zresztą korzystać z tego argumentu, bo tandem pracował zgodnie.
Atmosfera wokół publicznego nadawcy zgęstniała na początku br., gdy pojawiły się nieprzychylne recenzje od partii rządzącej. Ponieważ propagandowa machina TVP nie zwolniła nawet w czasie żałoby po zamordowanym prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, Andrzej Duda zaliczył stację do grona mediów, które muszą zrobić rachunek sumienia. I to właśnie z Kancelarii Prezydenta miał popłynąć impuls do zmiany zarządu TVP.
O ile premier na swój wizerunek w telewizji publicznej nie może narzekać, to głowa państwa – a i owszem.
Z najnowszego zestawienia obecności polityków w programach telewizyjnych wynika, że w lutym br. kanał TVP Info szefowi rządu poświęcił prawie dwie godziny więcej niż głowie państwa. Andrzeja Dudę pokazał 117 razy, co zajęło w sumie niewiele ponad dwie i pół godziny. Za to Mateusz Morawiecki wystąpił na wizji 194 razy, co trwało ponad cztery godziny i 20 minut. Także kancelaria premiera ma lepszą ekspozycję od Kancelarii Prezydenta. Pierwszej TVP Info poświęciło w lutym dwie godziny i 25 minut, a drugiej mniej niż godzinę (52 minuty).
Skoro więc Kurski nie zapewnia prezydentowi czasu antenowego, poszukano kogoś, kto zajmie się tym lepiej. 14 marca br. Rada Mediów Narodowych odwołała z zarządu TVP Macieja Staneckiego, a powołała Marzenę Paczuską i Piotra Pałkę. Oboje mieli błogosławieństwo środowiska prezydenta. I przewagę liczebną umożliwiającą przeprowadzenie dowolnych zmian w telewizji – w tym odebrania Kurskiemu nadzoru nad newsami i powierzenia go Marzenie Paczuskiej, o co zabiegała.
Andrzej Duda trzymał wtedy telewizję w szachu. Od jego podpisu zależało, czy media publiczne dostaną w tym roku 1,26 mld zł z budżetu państwa – przy czym wiadomo, że większość tej kwoty trafi do TVP. W poprzedni poniedziałek prezydent ustawę podpisał. Trzy dni później zebrała się rada nadzorcza telewizji i z powrotem oddała Kurskiemu władzę w spółce. Zawiesiła bowiem Piotra Pałkę, dzięki czemu głos prezesa znów jest rozstrzygający. Przez tydzień triumwiratu nowi członkowie zarządu niczego nie ugrali, bo Kurski zasypał ich dostarczanymi w ostatniej chwili dokumentami i ogłaszał przerwy w krytycznych momentach posiedzeń. „Do Rzeczy” podaje wprawdzie, że zablokowali mu zakup scenografii do nowej produkcji – ale główną stawką były „Wiadomości” i TVP Info, a nie serial historyczny.
Pałka został zawieszony, bo toczy z TVP spór sądowy po tym, jak w czerwcu ub.r. został dyscyplinarnie zwolniony z biura programowego. Po posiedzeniu rady nadzorczej dostał tylko kilka minut na zabranie swoich rzeczy i opuszczenie siedziby telewizji. Zawieszono go, zanim jeszcze posiedzenie doszło do punktu dotyczącego kontraktów nowych członków zarządu. Dziś nie chce komentować sprawy.
Z Marzeną Paczuską nie udało nam się porozmawiać. Jej zawieszenie też było brane pod uwagę. – Po tym, jak go wyprowadzili, „Paczka” jest bardzo zniechęcona – mówi osoba z TVP.
Piłka jest teraz po stronie RMN. Nieoficjalnie mówi się m.in. o odwołaniu zawieszonego członka zarządu i powołaniu w to miejsce innej osoby. – Wszystko jest możliwe, ale nie mogę komentować przed posiedzeniem – mówi przewodniczący RMN Krzysztof Czabański. Zarzeka się, że o procesie, jaki Pałka wytoczył TVP, nie wiedział. Rada zbiera się w czwartek 28 marca.
Przedmiotem całego zamieszania jest spółka Skarbu Państwa, do której trafi w br. ok. 1 mld zł z publicznej kasy. Bez tej kroplówki TVP byłaby w trudnej sytuacji materialnej. Wprawdzie w ub.r. wyszła na plus (31,7 mln zł), ale środki publiczne – abonament i poprzednia rekompensata bud żetowa – stanowiły już 46 proc. jej przychodów. Jeszcze kilka lat temu było to zaledwie kilkanaście procent.
Tak silne uzależnienie od hojności rządu nie martwi jednak prezesa Kurskiego, który już zaczął wydawać pieniądze wniesione w posagu przez Paczuską. W piątek ogłosił, że kupił od nc+ prawa do transmisji jednego meczu z każdej z 11 ostatnich kolejek tego sezonu Lotto Ekstraklasy (wcześniej TVP pozyskała takie prawa dla sezonów 2019/2020 i 2020/2021). >>> Czytaj też: Kontrowersyjne zmiany w zarządzie. Jacek Kurski odzyskał władzę w TVP

Media

Planetoida Apophis nie uderzy…

Planetoida Apophis nie uderzy w Ziemię, a media kłamią.

Grupa powiązanych ze sobą gazet i portali próbuje nakręcić panikę wokół rzekomego bardzo bliskiego przelotu planetoidy Apophis w marcu tego roku i ryzyka zderzenia z Ziemią.
Problem w tym, że obecnie planetoida jest od Ziemi dalej niż Słońce…

Link do znaleziska: https://www.wykop.pl/link/4859925/planetoida-apophis-nie-uderzy-w-ziemie-a-media-klamia/

Znalezisko dodał: @KubaGrom

Źródło: Autorski blog naukowy

#swiatnauki #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ligamozgow #nauka #media #astronomia #koniecswiata #kosmos #eksploracjakomosu #oszukujo #mikroreklama

Media

Na główną właśnie weszło…

Na główną właśnie weszło znalezisko, gdzie w komentarzach się sugeruje, że zamach w Nowej Zelandii wcale się nie odbył.

Dowiemy się tam, że ofiary to aktorzy, wszystko było reżyserowane, ludzie są pobrudzeni sztuczną krwią a ktoś na filmiku znalazł nawet magazynek, który leżał na podłodze po poprzednich „dublach”

https://www.wykop.pl/link/4859345/nowozelandzka-policja-miala-cwiczenia-ktore-zbiegly-sie-w-czasie-z-zamachem/

Widzę wyższy poziom foliarstwa.

#neuropa #zamach #tysiacurojenniezaleznychmediow #media #bekazprawakow #urojeniaprawakoidalne