Media

TVP Info używa mowy nienawiści? Nowoczesna chce, by KRRiT wszczęła kontrolę

psav zdjęcie główneJak mówiła na poniedziałkowym briefingu posłanka Nowoczesnej Monika Rosa, 23 lutego w programie TVP Info pt. „Salon dziennikarski” publicyści i goście Jan Pospieszalski, Andrzej Potocki, Maciej Pawlicki i Wiktor Świetlik rozmawiali z prowadzącym program Jackiem Karnowskim o podpisanej przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklaracji na rzecz społeczności LGBT. W dokumencie prezydent stolicy zobowiązał się m.in. do wspierania działań na rzecz bezpieczeństwa osób LGBT, edukacji antydyskryminacyjnej i antyprzemocowej w szkole, działania na rzecz wolności artystycznej, utworzenia hostelu interwencyjnego dla osób będących w sytuacji kryzysowej.
Według Rosy, Pospieszalski podczas programu nazywał osoby homoseksualne „dziwakami”, a deklarację „najbardziej radykalnym i agresywnym programem deprawacji czy molestowania naszych dzieci za publiczne pieniądze”, a także „promocją pedofilii czy zaburzonych zachowań”. Z kolei Pawlicki – jak mówiła Rosa – miał powiedzieć, że wie „z doświadczenia wielu ludzi, że homoseksualizm jest jak wampiryzm, a młody chłopak czy dziewczyna, która dozna takiego doświadczenia zbyt wcześnie lub dozna go w ogóle, ma zaburzoną swoją seksualność”.
Rosa podkreślała, że prowadzący program nie wyraził wobec tych słów sprzeciwu i mówił, że „dzieci zostaną poddane praniu mózgów”.
„Składamy więc skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na ten pokaz mowy nienawiści, który miał wtedy miejsce na antenie telewizji publicznej, w TVP Info. Wnosimy o wszczęcie postępowania kontrolnego, ale także nałożenie kary finansowej na nadawcę” – oświadczyła Rosa. „Pokaz mowy nienawiści, homofobii, który wylewał się z tego programu, jest po prostu niedopuszczalny” – oceniła.
Posłanka Nowoczesnej podkreślała, że telewizja publiczna ma misję przekazywania rzetelnych informacji i mówienia także o tym, jakie są prawa człowieka i używanie w jej programach mowy nienawiści powinno być potępione i ukarane.

Media

Huawei przedstawił uproszczoną strategię wdrażania 5G

psav zdjęcie główneSieci 5G i terminale do zastosowań komercyjnych na dużą skalę rozwijają się w tym samym czasie. W erze 3G inteligentne terminale były gotowe do pracy około pięć lat później niż sieci, w 4G ta różnica wynosiła prawie dwa lata. Szybki rozwój ekosystemu doprowadzi do dynamicznego rozwoju 5G. Liczba użytkowników 3G i 4G na całym świecie osiągnęła 500 milionów użytkowników odpowiednio w ciągu dziesięciu i pięciu lat. Szacuje się, że 5G zajmie to tylko trzy lata, podano. „5G doprowadzi do bezprecedensowo szybkiego rozwoju. Huawei jest oddany idei przyjmowania złożoności i tworzenia prostoty. Chcemy, aby wdrożenie 5G było efektywne i wygodne dzięki systematycznym innowacjom, pomagając 5G wejść na ścieżkę szybkiego rozwoju” – podkreślił dyrektor ds. marketingu Huawei Wireless Solution Peter Zhou, cytowany w komunikacie. W erze 5G sieci typu multi-RAT (2G/3G/4G/5G) są złożone i trudne w utrzymaniu, co wymaga wysokich kosztów użytkowania i konserwacji (O&M). Dlatego też podstawowe usługi głosowe, IoT i transmisji danych muszą zostać przeniesione do sieci LTE i uczynić LTE nośnikiem podstawowych usług. W przyszłości sieć docelowa będzie ewoluować w kierunku „LTE+NR” i uprościć RAT, podano również. „Huawei wprowadza na rynek rozwiązanie Super Blade Site. Tradycyjne lokalizacje stają przed wyzwaniami związanymi z dużą powierzchnią postojową, kosztownym wynajmem, wysokim zużyciem energii oraz złożonym systemem O&M. Oprócz rozwiązania tych problemów to nowe rozwiązanie w pełni wykorzystuje istniejące zasoby i poprawia wydajność rozmieszczenia obiektów. Kompleksowa konstrukcja modułowa ułatwia wdrożenie 5G. Powierzchnia postojowa wymagana w przypadku lokalizacji łopatek wynosi zero, co zmniejsza zależność operatorów od podstawowych zasobów. Umożliwia to szybkie wdrożenie systemu 5G i znacznie obniża całkowity koszt utrzymania obiektu” – czytamy dalej. Huawei zaprezentował serię rozwiązań dla autonomicznych sieci mobilnych, w tym silnik automatyki MBB (MAE) oraz stacje bazowe o dużych możliwościach obliczeniowych. Jako mózg sieci komórkowych, MAE umożliwia przejście z sieci zorientowanych na elementy sieciowe O&M do sieci zorientowanych na scenariusze O&M oraz z prostego zarządzania siecią do konwergencji zarządzania i kontroli sieci. Stacje bazowe, charakteryzujące się dużą mocą obliczeniową i dokładnym zarządzaniem, stale poprawiają wydajność i ułatwiają autonomiczne działanie sieci komórkowych, wskazano. „Ulepszone usługi mobilne łącza szerokopasmowego (eMBB) są podstawowymi usługami w początkowej fazie 5G. Są one bez wątpienia kontynuacją i rozwinięciem dojrzałych modeli biznesowych 4G. Dla eMBBB podkreśla się następujące trzy formy biznesowe: usługi nieograniczone, bezprzewodowe domowe łącze szerokopasmowe oraz Cloud X. Obecnie 70% operatorów na całym świecie świadczy usługi nieograniczone, a 40% operatorów odnotowało wzrost średniego przychodu na użytkownika (ARPU)” – czytamy. Bezprzewodowe domowe łącze szerokopasmowe udowodniło swój sukces biznesowy w erze 4G. W 2018 r. liczba użytkowników zwiększyła się o około 30 milionów. Ponadto usługi eMBB są stale udoskonalane w erze 5G. Usługi Cloud X, reprezentowane przez Cloud VR/AR, Cloud PC i Cloud Gaming, są połączone z terminalami i chmurą poprzez sieci w celu wdrożenia nowych usług, takich jak inteligentne terminale, broad pipes i aplikacje chmurowe. W przyszłości 5G umożliwi również cyfryzację we wszystkich branżach, przynosząc przedsiębiorcom więcej miejsca do pracy. Obecnie Huawei współpracuje z ponad 280 partnerami na całym świecie w celu aktywnego odkrywania Internetu Pojazdów (IoV), połączonych dronów oraz inteligentnej produkcji poprzez X Labs, podsumowano. Huawei to czołowy podmiot w dostarczaniu najnowszych technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT) na świecie. >>> Czytaj też: Tysiąc wiatraków może powstać w polskiej strefie Bałtyku

Media

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/sprzedaz-tygodnikow-opinii-2018-rok-gosc-niedzielny-sieci

#polska #polityka #media #tysiacurojenniezaleznychmediow #neuropa #4konserwy

Media

Czy Netfix zagrozi Hollywood? Niekoniecznie

psav zdjęcie główneW nocy z niedzieli na poniedziałek nagrody Akademii Filmowej zostaną rozdane po raz 91. Niektórzy twierdzą, że pod wieloma względami będzie to wyjątkowa ceremonia. Po raz pierwszy od trzech dekad nie będzie bowiem miała prowadzącego. Ma też trwać zaledwie trzy godziny, aby zaoferować widzom bardziej dynamiczne widowisko. Akademia planowała nawet, że statuetki za zdjęcia, montaż, film krótkometrażowy oraz charakteryzację będą wręczane w czasie przerw reklamowych w transmisji, ale po zmasowanym proteście filmowców, mediów i kinomanów wycofała się z tego ekstrawaganckiego pomysłu. Wyjątkowe jest również to, że wśród największych faworytów do zdobycia Oscara za najlepszy film jest „Roma” Alfonso Cuaróna – produkcja, która zadebiutowała równocześnie w kinach i w serwisie streamingowym Netflix. Łącznie film ma szansę na aż 10 statuetek. Jednak wbrew pozorom nie jest to rewolucja. Podobnym osiągnięciem może się pochwalić inny serwis streamingowy, Amazon Prime, którego „Manchester by the Sea” (2016) zdobył sześć nominacji do Oscara, otrzymując nagrody dla aktora pierwszoplanowego oraz za scenariusz oryginalny. Także Netflix ma już na koncie nagrodę Akademii: w ubiegłym roku otrzymał ją „Ikar”, pełnometrażowy dokument o dopingu. Nie da się jednak ukryć, że serwis robi coraz większe zamieszanie zarówno na rynku telewizyjnym, jak i kinowym. Jak podaje dziennik „The New York Times”, Netflix ma w tym roku włączyć do swojego katalogu aż 90 własnych produkcji. To mniej więcej tyle, ile zaprezentują największe hollywoodzkie studia filmowe: Paramount, Universal, Sony, Disney i Warner Bros. Łącznie. Czy to oznacza, że Fabryka Snów oddaje palmę pierwszeństwa serwisowi? Zdaniem ekspertów – nic bardziej mylnego. >>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

Media

Jednak piecze scenariusz…

Jednak piecze

scenariusz węgierski trochę się oddalił
https://wpolityce.pl/media/434810-radio-zet-w-rekach-sorosa-i-agory

#polska #media #tysiacurojenniezaleznychmediow #polityka #soros #neuropa #4konserwy

Media

wPolityce ostro krytykuje…

wPolityce ostro krytykuje Kaczyńskiego!

No takiego poziomu niezależności wobec prezesa się po nich nie spodziewałem!

pokaż spoiler A nie, czekaj, to było haniebne wtedy, gdy chodziło o oskarżenie kogoś, kto PiSowi był na rękę. Teraz już słowem nie wspominają o haniebności tego artykułu 🙂

#neuropa #polska #tysiacurojenniezaleznychmediow #bekazpisu #polityka #media #wydarzenia

Media

PO-KO i N. za odrzuceniem projektu o rekompensacie dla radia i tv; według PiS projekt jest potrzebny

psav zdjęcie główneSejm w czwartek debatował nad poselskim projektem noweli ustawy o opłatach abonamentowych, który zakłada rekompensatę w wysokości 1 mld 260 mln zł dla publicznej radiofonii i tv z tytułu utraconych w latach 2018-19 opłat abonamentowych.
Głosowanie nad projektem odbędzie się prawdopodobnie jeszcze w wieczornym bloku głosowań.
Podczas debaty posłanka PiS Barbara Bubula przypomniała, że proponowana kwota rekompensaty nie jest w całości albo wyłącznie przeznaczoną na finansowanie informacji i publicystyki w Telewizji Polskiej.
„Jest z dużą pewnością przeznaczona na finansowanie radia publicznego, w tym 17 rozgłośni regionalnych; na finansowanie ośrodków regionalnych Telewizji Polskiej, których koszt funkcjonowania jest najbardziej obciążającym elementem dla telewizji” – przekonywała posłanka PiS. Podkreśliła, że projekt ustawy stanowi „uzupełnienie brakującego elementu” systemu finansowania mediów publicznych, czyli „wyrównanie rekompensatą tego ubytku, który powstał w wyniku wprowadzenia do systemu licznych ulg i zwolnień od płacenia abonamentu”.
W jej ocenie, argument mówiący o tym, że rekompensata, która obejmuje dwa lata zwolnienia z abonamentu, jest za wysoka, jest „absolutnie niezgodny z tym, co KRRiT bez względu na kto, kto był jej przewodniczącym, wyliczała jako niezbędne koszty misji publicznej”. „Nie jest prawdą, że kwota rekompensaty przewyższa wpływy abonamentowe. Absolutnie nie, jest ona uzupełnieniem systemu, natomiast nie jest elementem dominującym w funkcjonowaniu finansowania mediów publicznych” – zaznaczyła Bubula.
Jacek Świat (PiS) wskazywał, że w ofercie Telewizji Polskiej są m.in. wartościowe spektakle teatru tv czy relacje wydarzeń sportowe. „Chcecie to wszystko zabrać?” – pytał, zwracając się do posłów opozycji.
Jak mówił, te pieniądze pójdą przede wszystkim na misję – „na to co wy chcecie zabrać i co zabieraliście”. „A lejąc dziś te krokodyle łzy nad programami informacyjnymi, przypomnijcie sobie, jakie one były pod wodzą waszego partyjnego aparatczyka (prezesa TVP) Juliusza Brauna. To wy powinniście się dziś wstydzić” – podkreślił.
Posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO-KO) nazwała „tupetem” plan przekazania publicznej radiofonii i tv kwoty 1 mld 260 mln złotych „za pośrednictwem posłów, nie rządu”.
W jej ocenie, „na parę miesięcy przed jednymi i drugimi wyborami potrzebny jest 1 mld 260 mln zł, bo przecież za coś trzeba tę kampanię opluwania i zniesławiania opłacić”.
Zwróciła uwagę, że „projekty poselskie nie podlegają konsultacji i dzięki temu, że to jest projekt poselski, nikt nam do tej pory wiarygodnie nie odpowiedział, jak to jest z tą uwagą Biura Analiz Sejmowych, że ten projekt podlega prawu Unii Europejskiej i jest niezgodny z tym prawem, i być może chodzi o pomoc publiczną”.
We wtorek podczas posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu Biuro Legislacyjne Sejmu zwróciło uwagę, że do projektu została sporządzona opinia Biura Analiz Sejmowych. Zdaniem BAS projekt noweli ustawy o opłatach abonamentowych jest objęty prawem Unii Europejskiej, w związku z czym może zostać uznany za plan pomocy publicznej podlegający notyfikacji Komisji Europejskiej, dlatego Biuro Legislacyjne zgłosiło rozważenie skierowania projektu do notyfikacji.
Jak mówiła posłanka PO-KO, „ile trzeba mieć pogardy dla reguł, dla prawa, dla zwyczajów parlamentarnych, by rozpatrywanie projektu prowadzić tak, że posłowie opozycji, na których zaczęto krzyczeć, i z których zaczęto się wyśmiewać to posiedzenie komisji opuścili”.
„Więc autorom tego genialnego projektu i takiego sposobu prowadzeń komisji przypominam, że to nie chodzi o nas, tylko o wyborców. Bo nasze mandaty są tak samo ważne jak państwa mandaty. I nasi wyborcy są dokładnie tak samo ważni jak państwa wyborcy” – powiedziała na zakończenie wystąpienia.
Inny poseł PO-KO Grzegorz Lipiec, zwracając się do autorów projektu, powiedział: „jak wam nie wstyd – to podstawowe pytanie, które powinniśmy zadać, bo tak nieprzyzwoity projekt, czyli wyciągnięcia 1 mld 300 mln zł z kieszeni polskiego podatnika na propagandę tzw. telewizji publicznej, jest po prostu nieprzyzwoitością”.
Jak mówił, mnożą się inicjatywy, jak zlikwidować ofertę tv publicznej na platformach cyfrowych, ponieważ użytkownicy platform nie chcą opłacać abonamentu za tv publiczną i nie chcą jej mieć w ofercie.
Reprezentujący PSL-UED Michał Kamiński ocenił, że rekompensaty dla publicznej radiofonii i telewizji to „najdroższa w historii ciemnota wciskana Polakom”.
Jak mówił, „1 mld 260 mln zł, które mamy zapłacić z kieszeni polskich podatników za te ohydne fanaberie, które 24 godziny na dobę na kilku kanałach telewizji publicznej wyprawiają się kosztem prawa, sprawiedliwości i przyzwoitości”.
Wskazując, skąd pochodzi ubytek w opłatach abonamentowych ocenił, że ludzie „jak w NRD uciekając do RFN-u, głosowali nogami, to w Polsce głosują pilotem telewizora i ze wstrętem przełączają się na wszystkie inne kanały, by nie oglądać tych seansów kłamstwa i nienawiści, które serwuje tzw. telewizja publiczna”.
Jak mówił, „ta sprawa dotyczy nie tylko samej struktury mediów, nie tylko etyki dziennikarskiej, bo dzisiaj mówienie o etyce dziennikarskiej jest śmiechem w obliczu tego, co czynią tzw. dziennikarze, tzw. publicznej telewizji, istotą demokracji, bowiem nie jest tylko sam proces liczenia głosów, (…) ale istotą demokracji jest dostęp obywateli do prawdy, bo tylko wtedy ten techniczny proces, jakim jest głosowanie, ma sens, jeżeli wszyscy uczestniczy tego procesu podejmują świadomą decyzję w oparciu o prawdę a nie w oparciu o kłamstwo”.
„I dlatego to, co się dzieje dzisiaj na antenach telewizji publicznej i radia publicznego jest nie tylko zaprzeczeniem przyzwoitości, jest zamachem na istotę wolności, na istotę demokracji i dlatego będziemy głosować przeciwko tej ustawie”.
Z kolei Piotr Apel (Kukiz’15) mówił, że „jaka jest TVP, każdy widzi i nie ma się co nad tym rozwodzić, bo każdy ma już na ten temat wyrobione zdanie”. „Warto przypomnieć, że na początku kadencji PiS zapowiadał zmianę systemu poboru abonamentu, że będzie zupełnie inaczej wyglądać, że będzie bardziej przejrzysty, że system abonamentowy będzie być może na model czeski, czyli współfinansowanie przez inne podmioty, być może jakiś inny. Minister (szef Rady Mediów Narodowych, Krzysztof) Czabański zobowiązał się, że w ciągu roku taki projekt przedstawi. Widział ktoś z państwa taki projekt abonamentu, czy mamy cały czas taką patologiczną sytuację, że większość sejmowa decyduje, czy szef TVP dostanie pieniądze” – dodał.
W jego ocenie prezes TVP będzie zawsze zależny od większości, dopóki nie zmienimy systemu poboru abonamentu. „I TVP będzie coraz gorsza, bo wy nie jesteście w stanie przygotować projektu przez tyle lat (…) mniej kosztuje przekopanie Mierzei Wiślanej, niż wy chcecie przekazać TVP (…) mnie to martwi, że publiczne pieniądze są marnowane. Zamiast ustalić jasne reguły niezależnego poboru abonamentu dla TVP. To jest chore, że co roku większość sejmowa decyduje (…), to absolutne uzależnienie od polityki” – powiedział.
„Jestem przerażony, że najważniejszą rzeczą dla polityków jest przetrwanie do następnej kadencji, wygranie następnej kadencji, nie dobro obywateli, nie dobro TVP” – dodał Apel.
Jacek Protasiewicz (N.) zwrócił uwagę, co – jak mówił – o tych mediach twierdzą sami dziennikarze. „Otóż Rada Etyki Mediów stwierdziła jednoznacznie, że autorzy publikacji, nawiążę do tego tragicznego zdarzenia jakim była śmierć prezydenta (Gdańska, Pawła) Adamowicza, manipulowali faktami, sugestiami i domniemaniami. A osobie, która była obiektem tych ataków, nie dano szans na obronę, by mógł swego dobrego imienia bronić w teoretycznie publicznych mediach (…) Uważam, że media publiczne pod kierownictwem Jacka Kurskiego stały się brutalnym, tępym narzędziem do walki z prawdą, uczciwością i rzetelnością” – mówił.
„Od trzech ponad lat nie mamy wątpliwości, że wraz ze zmianą składu, a zwłaszcza programów publicystycznych i informacyjnych TVP rzetelność i uczciwość (…) ze wstydem Woronicza oraz pl. Powstańców opuściły. 1 mld 260 mln zł to jest ogromna kwota (…) to 30 proc. kwoty, o którą wzrosły w budżecie środki na leczenie w ramach NFZ, w tym na leczenie chorób śmiertelnych” – powiedział Protasiewicz.
Jego zdaniem „telewizja Jacka Kurskiego przejdzie do historii jako telewizja pasków kłamstw, manipulacji, propagandy i informacji, która jest propagandą i kłamstwem”. „Ten projekt naszym zdaniem jest niezgodny z prawem UE, na komisji kultury potwierdzał to przedstawiciel Biura Legislacyjnego. Po raz kolejny na wniosek PiS przepychamy kolanem ustawę, która jest niezgodna z prawem UE, będzie zakwestionowana i trzeba będzie płacić odszkodowania. Dlatego po raz kolejny w imieniu Nowoczesnej składam wniosek o odrzucenie tego projektu ustawy” – dodał.
Ryszard Petru (Teraz!) mówił, że „w ciągu ostatnich trzech lat do TVPiS jako podatnicy dopłaciliśmy 2 mld zł (…) za tyle można wybudować 75 szkół albo 165 przedszkoli albo ponad 300 km linii tramwajowych”.
Przekonywał, że w „dobie powszechnego internetu ponoszenie opłaty z tytułu posiadania telewizora jest kompletnie przestarzałe (…) idea abonamentu telewizyjnego dziś zupełnie nie spełnia swojej funkcji”. Dodał, że „idea telewizji publicznej i misji publicznej mediów oczywiście jest nadal aktualna, ale w wydaniu TVPiS zmieniał się w misję czysto partyjną. PiS niestety za pomocą prezesa TVP Jacka Kurskiego udowodnił, że telewizja może być źródłem zła, manipulacji, siania nienawiści i kłamstwa i za to wszyscy my podatnicy płacimy na co dzień”.
Dlatego – jak zaznaczył – są za zupełnym zniesieniem abonamentu RTV i prywatyzacją telewizji publicznej. W jego ocenie telewizja publiczna „nie będzie już w stanie nigdy odbudować swojej wiarygodności po tym co zrobił Jacek Kurski”. „W związku z tym telewizję publiczną trzeba sprywatyzować, ale misja publiczna powinna być dalej realizowana. W ramach przetargów, w których startować będą wszystkie media spełniające kryteria dostępu do szerokiej publiczności. Ale mówię tu zarówno o telewizjach naziemnych, satelitarnych, kablowych, radiostacjach i portalach internetowych. W związku z tym byłyby rozpisywane przetargi na misje edukacyjne, kulturalne, historyczne, publicystyczne itd. I wygrywałby ten, kto ma najlepszą ofertę i nie musielibyśmy finansować tego kolosa na glinianych nogach, którym jest TVP” – wyjaśnił.

Media

Kamiński o rekompensatach dla tv i radia: „Najdroższa w historii ciemnota wciskana Polakom”

psav zdjęcie główneSejm w czwartek debatuje nad projektem noweli ustawy o opłatach abonamentowych, który zakłada rekompensaty w wysokości 1 mld 260 mln zł dla publicznej radiofonii i tv z tytułu utraconych w latach 2018-19 opłat abonamentowych.
Kamiński powiedział, że „dzisiaj mamy bardzo ważny dzień, ciemny lud poznaje cenę, za którą wszystko kupi”.
„Dzisiaj ciemny lud, czyli my Polacy, poznajemy cenę, za którą musimy kupić tę ciemnotę; najdroższą w historii ciemnotę wciskaną Polakom. 1 mld 260 mln zł, które mamy zapłacić z kieszeni polskich podatników za te ohydne fanaberie, które 24 godziny na dobę na kilku kanałach telewizji publicznej wyprawiają się kosztem prawa, sprawiedliwości i przyzwoitości” – podkreślił.
Wskazując, skąd pochodzi ubytek w opłatach abonamentowych ocenił, że ludzie „jak w NRD uciekając do RFN-u, głosowali nogami, to w Polsce głosują pilotem telewizora i ze wstrętem przełączają się na wszystkie inne kanały, by nie oglądać tych seansów kłamstwa i nienawiści, które serwuje tzw. telewizja publiczna”.
Jak mówił, „ta sprawa dotyczy nie tylko samej struktury mediów, nie tylko etyki dziennikarskiej, bo dzisiaj mówienie o etyce dziennikarskiej jest śmiechem w obliczu tego, co czynią tzw. dziennikarze, tzw. publicznej telewizji, istotą demokracji, bowiem nie jest tylko sam proces liczenia głosów, (…) ale istotą demokracji jest dostęp obywateli do prawdy, bo tylko wtedy ten techniczny proces, jakim jest głosowanie, ma sens, jeżeli wszyscy uczestniczy tego procesu podejmują świadomą decyzję w oparciu o prawdę a nie w oparciu o kłamstwo”.
„I dlatego to, co się dzieje dzisiaj na antenach telewizji publicznej i radia publicznego jest nie tylko zaprzeczeniem przyzwoitości, jest zamachem na istotę wolności, na istotę demokracji i dlatego będziemy głosować przeciwko tej ustawie”.
Z kolei Piotr Apel (Kukiz’15) mówił, że „jaka jest TVP, każdy widzi i nie ma się co nad tym rozwodzić, bo każdy ma już na ten temat wyrobione zdanie”. „Warto przypomnieć, że na początku kadencji PiS zapowiadał zmianę systemu poboru abonamentu, że będzie zupełnie inaczej wyglądać, że będzie bardziej przejrzysty, że system abonamentowy będzie być może na model czeski, czyli współfinansowanie przez inne podmioty, być może jakiś inny. Minister (szef Rady Mediów Narodowych, Krzysztof) Czabański zobowiązał się, że w ciągu roku taki projekt przedstawi. Widział ktoś z państwa taki projekt abonamentu, czy mamy cały czas taką patologiczną sytuację, że większość sejmowa decyduje, czy szef TVP dostanie pieniądze” – dodał.
W jego ocenie prezes TVP będzie zawsze zależny od większości, dopóki nie zmienimy systemu poboru abonamentu. „I TVP będzie coraz gorsza, bo wy nie jesteście w stanie przygotować projektu przez tyle lat (…) mniej kosztuje przekopanie Mierzei Wiślanej, niż wy chcecie przekazać TVP (…) mnie to martwi, że publiczne pieniądze są marnowane. Zamiast ustalić jasne reguły niezależnego poboru abonamentu dla TVP. To jest chore, że co roku większość sejmowa decyduje (…), to absolutne uzależnienie od polityki” – powiedział.
„Jestem przerażony, że najważniejszą rzeczą dla polityków jest przetrwanie do następnej kadencji, wygranie następnej kadencji, nie dobro obywateli, nie dobro TVP” – dodał Apel.

Media

Agora ma umowę zakupu 40 proc. udziałów Eurozet za 130,75 mln zł

psav zdjęcie główneAgora podała, że transakcja nabycia 40 proc. udziałów w spółce Eurozet została sfinansowana w części ze środków własnych, a w kwocie 75 mln złotych z sublimitu kredytowego w rachunku bieżącym, który zostanie skonwertowany na kredyt nieodnawialny w DNB Bank Polska.
SFS Ventures i Agora podpisały ponadto „umowę wspólników”, regulującą szczegółowe zasady inwestycji w Eurozet przez SFS Ventures, jako wspólnika większościowego, i Agorę, jako wspólnika mniejszościowego, oraz zasady współpracy tych podmiotów. Umowa wspólników przewiduje m.in. zobowiązania Agora i SFS Ventures do niezbywania udziałów Eurozet (lock-up).
W styczniu Agora podała, że wspólnie z czeską spółką SFS Ventures rozpoczęła negocjacje w sprawie potencjalnego nabycia udziałów w spółce Eurozet. Do grupy Eurozet należą Radio ZET, Antyradio, Meloradio (do września ub.r. działające pod nazwą ZET Gold) i Chillizet oraz serwisy internetowe, a także spółka Studio ZET produkująca reklamy radiowe i telewizyjne oraz agencja eventowa Eurozet Live.
SFS Ventures jest spółką prawa czeskiego, której większość udziałów jest własnością spółki zależnej Sourcefabric, oferującej rozwiązania typu open source dla mediów, zaś udział mniejszościowy posiada spółka Salvatorska Ventures LCC, zarejestrowana w USA spółka zależna Media Development Investment Fund.
Eurozet był wystawiony na sprzedaż kilka miesięcy po kupnie go przez Czech Media Invest od francuskiego koncernu Lagardère. Czeska firma przejęła Eurozet razem z aktywami radiowymi Lagardère w Czechach, Rumunii i na Słowacji, płacąc 73 mln euro. Transakcję ogłoszono w kwietniu 2018 roku, a w czerwcu zgodę na jej realizację w Polsce wyraził Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Na początku grudnia 2018 roku portal wirtualnemedia. pl poinformował, że ofertę zakupu Eurozetu złożyła Grupa Fratria. Wśród potencjalnie zainteresowanych wymieniano także Agorę, ZPR Media i PMPG Polskie Media.
W połowie stycznia portal money. pl podał, że polski inwestor Zbigniew Jakubas chce kupić od Czech Media Invest Radio ZET.>>> Czytaj też: Parkiet oszalał na punkcie Ursusa. Akcje firmy rosną o ponad 70 proc.

Media

Jarosław Kaczyński skierował zawiadomienie do prokuratury ws. działań „Gazety Wyboczej” i PO

psav zdjęcie głównePod koniec stycznia „Gazeta Wyborcza” opublikowała stenogram nagrania rozmowy m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem, która dotyczy planów budowy w Warszawie wieżowca przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Budowa miała być sfinansowana z kredytu udzielonego przez bank Pekao SA w wysokości do 300 mln euro, czyli ok. 1,3 mld zł – podała „GW”. W biurowcu miały się znaleźć m.in. apartamenty, hotel i siedziba fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego.
Z nagrania wynika – jak napisała gazeta – że projekt budowy został wstrzymany ze względu na nieprzychylność władz Warszawy i kampanię działacza miejskiego Jana Śpiewaka. „Jeśli nie wygramy wyborów, to nie zbudujemy wieżowca w Warszawie” – mówił cytowany przez „GW” Kaczyński w rozmowie z 27 lipca 2018 r.
Na początku lutego lider PiS w związku z cyklem artykułów poświęconych planom budowy w Warszawie wieżowca przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna skierował wezwanie przedsądowe do Agory SA, w którym domaga się przeprosin. W wezwaniach tych wskazano, że odpowiednie oświadczenia miały się pojawić na łamach „GW” oraz portali wyborcza.pl i gazeta.pl.
Podobne wezwanie przedsądowe z żądaniem przeprosin przesłano do PO i dotyczyło m.in. rozpowszechniania „ulotek” w internecie związanych ze sprawą budowy wieżowca. W obu przypadkach świadczenia miały zostać spełnione do 7 lutego br. Tak się jednak nie stało.
„Działając jako pokrzywdzony, zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstw zniesławienia (…). Wnoszę o objęcie ścigania z oskarżenia publicznego ze względu na występujący w sprawie interes publiczny” – napisał Kaczyński w zawiadomieniach skierowanych do Prokuratury Okręgowej w Warszawie w zeszłym tygodniu, do których dotarła PAP.
W zawiadomieniach tych powołał się na art 212 Kodeksu karnego, który mówi, że kto pomawia „inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.
Pierwsze z zawiadomień do prokuratury dotyczy dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, a także portali wyborcza.pl i gazeta.pl. Wskazano w nim, że przestępstwo zniesławienia miało polegać „na opublikowaniu przez dziennikarzy szeregu materiałów prasowych na łamach +Gazety Wyborczej+ i portalu wyborcza.pl w dniach 29-30.1.2019 r. (…), w których to rozpowszechniono twierdzenia, tj. wypowiedzi innych osób, że Jarosław Kaczyński popełnił, względnie mógł popełnić przestępstwa: płatnej protekcji, przekroczenia uprawnień posła w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, oszustwa”.
W zawiadomieniu wskazano też na podejrzenie popełnienia przestępstw zniesławienia polegającego na opublikowaniu 29 stycznia br. na twitterowym profilu portalu gazeta.pl oraz na tym portalu tekstu pt: „Zawiadomienie do prokuratury na Kaczyńskiego. Miał wprowadzić austriackiego dewelopera w błąd”, w którym dziennikarze – jak czytamy w zawiadomieniu – podali nieprawdziwą wiadomość, że Jarosław Kaczyński jest podejrzany o popełnienie przestępstwa.
W zawiadomieniu wskazano też na możliwość popełnienia przestępstwa poprzez opublikowanie na portalu wyborcza.pl „zapisów fonicznych rozmów Jarosława Kaczyńskiego, bez jego wiedzy i zgody”. Powołano się tu na przepisy prawa prasowego mówiące, że publikowanie lub rozpowszechnianie informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych wymaga zgody osób udzielających informacji.
Drugie zawiadomienie skierowane do prokuratury dotyczy PO. Wskazano w nim, że przestępstwo zniesławienia miało polegać „na opublikowaniu przez nieustalone osoby w materiałach propagandowych Platformy Obywatelskiej (ulotkach internetowych) twierdzeń, że Jarosław Kaczyński mógł popełnić przestępstwo płatnej protekcji, oraz ukrywa majątek”.
„Przestępstwa zniesławienia polegającego na opublikowaniu przez posłów Platformy Obywatelskiej na konferencji prasowej z dnia 29.1.2019 r. informacji, że Jarosław Kaczyński popełnił, względnie mógł popełnić przestępstwa: płatnej protekcji, przekroczenia uprawnień posła w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, oszustwa, firmanctwa” – napisano.
W zawiadomieniu wskazano też na przestępstwo zniesławienia polegające „na przekazaniu przez nieustalone osoby (prawdopodobnie działaczy PO) w dniach 29-30.1.2019 r. do publikacji przez portal wyborcza.pl materiałów zawierających twierdzenia, że Jarosław Kaczyński popełnił, względnie mógł popełnić przestępstwa: płatnej protekcji, przekroczenia uprawnień posła w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, wyłudzenia sądowego w kwocie 4 mln zł na szkodę spółki Srebrna”.
Ujawniona przez „Gazetę Wyborczą” rozmowa odbyła się 27 lipca 2018 r. w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Wzięli w niej udział Jarosław Kaczyński, jego brat cioteczny Grzegorz Tomaszewski, austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, powiązany rodzinnie z Tomaszewskim i jego wspólniczka, pełniąca jednocześnie rolę tłumaczki.
W nagranej rozmowie Birgfellner m.in. przekonuje Jarosława Kaczyńskiego, że „nie jest oszustem” i przedstawia dokumenty potwierdzające wykonane przez niego prace. Prezes PiS potwierdza, że plan inwestycji został wstrzymany. „Wszystko wiem, przecież ja nie chcę nikogo oszukiwać. Ja wiem, że to wszystko było robione dla nas. Ja bym chciał zapłacić, tylko muszą być do tego podstawy w papierach. Gdyby do tych wszystkich opracowań, które tu są, były dołączone rachunki. Ile to kosztowało, znaczy, jaka firma za to bierze” – mówił Kaczyński cytowany przez „Wyborczą”.
Prezes PiS proponuje też Austriakowi, aby wystąpił o zapłatę do sądu. „Według mnie to najprostsza droga, żeby tę sprawę załatwić. Ja wtedy będę mógł być może jakoś w tej sytuacji przekonać zarząd do tego, żeby poszli na ugodę (…). Jeżeli chodzi o mnie, to spokojnie mogę zeznać przed sądem, że tak, to było robione dla spółki Srebrna” – mówi prezes PiS.
Kaczyński odnosi się też w rozmowie do działań władz stolicy, które nie chcą wydać odpowiednich dokumentów umożliwiających budowę wieżowca. „Tamci nielegalnie nam to uniemożliwiają. I w związku z tym nie mamy innego wyjścia, jak to załatwić, ponieważ jesteśmy uczciwi i chcemy załatwić sprawy finansowe” – podkreśla prezes PiS, nakłaniając Austriaka do złożenia pozwu przeciw Srebrnej. Kaczyński informuje też, że sam rozważa wystąpienie z pozwem przeciw stołecznemu ratuszowi i politykom PO, którzy „odgrażali się, że nigdy nie pozwolą” na budowę.>>> Czytaj też: Austriacki biznesmen: Kaczyński kazał mi zapłacić 50 tys. za podpis księdza z rady fundacji

Media

Rosyjski parlament zabronił żołnierzom rozpowszechniania danych o służbie

psav zdjęcie główneUstawa zabrania wojskowym i żołnierzom poborowym opisywania w internecie, a także opowiadania dziennikarzom o elementach ich służby, o byłych towarzyszach ze służby i ich krewnych. W szczególności żołnierze nie będą mogli w mediach społecznościowych ujawniać, w jakich siłach służą, ani też podawać jakichkolwiek danych o działalności jednostek wojskowych w miejscu ich dyslokacji.
Za naruszenie zakazu przewidziana jest kara dyscyplinarna, a żołnierzom służby kontraktowej grozić będzie zwolnienie.
O zabronienie żołnierzom służby kontraktowej informowania w mediach społecznościowych o sobie i innych wojskowych apelowało rosyjskie ministerstwo obrony. Inicjatorzy ustawy uzasadnili przepisy tym, że wojskowi są obiektem „szczególnego zainteresowania” ze strony służb specjalnych oraz ugrupowań terrorystycznych i ekstremistycznych.
Ustawa nakłada także ograniczenia w posługiwaniu się smartfonami i innymi urządzeniami z możliwościami nagrywania i podłączania się do internetu. Deputowani zadecydowali, że takich urządzeń żołnierze nie mogą mieć przy sobie w trakcie działań bojowych, podczas pobytu na terenie jednostki i pełnienia dyżuru bojowego. Zakaz nie dotyczy zwykłych telefonów ani też używania smartfonów w życiu codziennym.
Za ustawą opowiedziało się 408 deputowanych, nie było głosów sprzeciwu.

Media

https://www.bbc.com/news/world-europe-47277147

BBC w opisie sytuacji kompletnie pomija komentarze izraelskiego MSZ o wysysaniu antysemityzmu z mlekiem matki, co trochę wypacza relację. Widzi gdzieś ktoś jakąś opcję kontaktu?

#media #fakenews #polityka