Media

Dlaczego nigdy nie zrozumiem…

Dlaczego nigdy nie zrozumiem wykopowej prawicy?

Mnie na przykład interesuje, skąd pochodzi news, który czytam, i zwykle sprawdzam źródło, zanim coś wykopię. A tysiącom obywateli tego portalu nie przeszkadza, że np. takie „Voice of Europe” jest zupełnie anonimowe i zwykle nieuźródłowione i wesoło wykopują różne historie stamtąd, bo pasują do linii „imigranci – bydło, lewacy – idioci”.

Ja wiem, jawność niczego nie gwarantuje, fejki zdarzają się wszędzie, ale… seriously? Co im przeszkadza się podpisać, podać adres, choćby nawet jakąś skrytkę pocztową? Dlaczego tego nie robią? Czy może komanda Timmermansa pod sztandarem z Gramscim krzyżują dysydentów pod Brukselą, że potrzebne są takie środki?

A może po prostu autorzy tych fejk niusów i ich mocodawcy aż tak nie szanują swoich czytelników, że nawet nie chce im się robić pozorów, bo i tak się klika?

https://www.wykop.pl/domena/voiceofeurope.com/

#neuropa #4konserwy #fakenews #media #propaganda #gruparatowaniapoziomu #gorzkiezale #zalesie

Media

Być może ostattnie dwa tłuste…

Być może ostattnie dwa tłuste lata dla prawicowych gazet
i skończy się eldorado,
Spadek sprzedaży piękny pokazuje jaki los was czeka

#polska #kultura #neuropa #tysiacurojenniezaleznychmediow #media #statystyka #polityka #dobrazmiana

Media

Chociaż ludzie czytają coraz mniej gazet, popularność „The Economist” rośnie

psav zdjęcie główneKim jest współczesny dziennikarz? Jeśli jest uznany i pisze do poczytnego tytułu – niemal celebrytą. Przy tekście, który napisał, widnieją nie tylko jego imię oraz nazwisko, ale też zdjęcie. W brytyjskim tygodniku „The Economist” to wciąż nie do pomyślenia. W nim żaden tekst nie jest podpisany przez autora. Chyba że przestaje z tytułem współpracować – wtedy na pożegnanie z czytelnikami ten jeden jedyny raz może zrobić dla siebie wyjątek.Kiedy we wrześniu 1843 r. ukazał się pierwszy numer „The Economist”, pisanie do gazet nie uchodziło za zajęcie prestiżowe. Część tekstów podpisywano więc pseudonimami, inne publikowano bez podawania informacji o autorze. W XIX w. na łamach „The Economist” pojawiały się też często teksty opracowywane przez wielu dziennikarzy na podstawie informacji zdobytych od kupców, toteż pod takimi newsami nie podpisywała się konkretna osoba. I tak zostało do dziś. Bo nie autor jest najważniejszy, tylko informacja.Liberalizm nie tylko dla elit Tygodnik powstał z inicjatywy biznesmena i bankiera Jamesa Wilsona, który lobbował na rzecz uchylenia przepisów dotyczących wysokich ceł na import zbóż (corn laws). Prawo chroniło brytyjskich producentów przed konkurencją, lecz spowalniało rozwój rodzimego przemysłu, bo ceny zboża były równie wysokie, jak koszty utrzymania pracowników najemnych. A „The Economist” opowiadał się za wolnym rynkiem.Od tamtego czasu tygodnik niezmiennie trzyma się liberalnego kursu. Popiera wolny handel, globalizację, jest zwolennikiem migracji, małżeństw homoseksualnych czy legalizacji narkotyków. Walczy o prawa człowieka, ostro reaguje, gdy zagrożone są demokratyczne pryncypia – jak po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA, co skomentował następująco: „Końcem historii miał być kres konfrontacji między kapitalizmem a komunizmem. Ale historia wraca, by się zemścić”.Pytam dziennikarza tygodnika, czy Trump i brexit mogą przyczynić się do końca liberalnej demokracji, w którą od 175 lat wierzy „The Economist”. – Nie sądzę, aby nacjonalizm i autorytaryzm zatriumfowały na wieki, ponieważ większość ludzi chce tego, co oferuje im liberalizm. Liberałowie muszą przekonać nową generację wyborców, że wartości, takie jak wolność, demokracja, różnorodność, są czymś więcej niż projektem dla elit – odpowiada Andrew Miller. Kim są ci wyborcy, o których mówi dziennikarz? To m.in. czytelnicy brytyjskiego tygodnika, rozproszeni po całym globie, ale światopoglądowo sobie bliscy. – Obecnie większość z nich mieszka w Ameryce. Łączy ich ciekawość wydarzeń na świecie. To może być zarówno biznesmen z Nowego Jorku, jak i student z Bombaju – próbuje scharakteryzować profil czytelnika swojej gazety Miller.„The Economist” miał 175 lat na zbudowanie globalnego zasięgu. W czym tkwi tajemnica długowieczności? I co zadecydowało, że pismo cieszy się tak wielką renomą? Treść całego artykułu można przeczytać w piątkowym, weekendowym wydaniu DGP.>>> Czytaj również: Tygodnik „Time” kupiony przez amerykańskiego miliardera za 190 mln dolarów

Media

Wydatki spółek skarbu państwa…

Wydatki spółek skarbu państwa w tygodnikach.

1) Sieci + Gazeta Polska + Do Rzeczy = 24 mln zł.
2) Polityka = 0 zł.

Sama Polityka ma nakład niewiele mniejszy niż te trzy razem wzięte.

Tak się doi kasę.

#polska #polityka #bekazpisu #media #dojnazmiana #neuropa #4konserwy

Media

Szumi to jednak rozumi ( ͡°…

Szumi to jednak rozumi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Polecam obejrzeć do końca ten film każdemu niezależnie od opcji politycznej. Film właściwie dowala każdemu, ale chyba najbardziej PO, więc prawaki się ucieszą. Moim zdaniem wyjaśnia też, dlaczego PiS wygrało i ma takie poparcie.

Sory, że tyle tagów, ale poruszane jest w nim wiele tematów

#bekazprawakow #bekazlewactwa #bekaztuska #bekazpo #bekazpisu #bekazkorwina #libertarianizm #kukiz #ekonomia #kapitalizm #antykapitalizm #neoliberalizm #media #polityka #islam #4konserwy #neuropa

Media

Szef australijskiego nadawcy ABC podał się do dymisji po zarzutach w sprawie ulegania naciskom rządu

psav zdjęcie główne”Moim celem było działanie w interesie firmy. Nikomu nie służy sytuacja, w której trzeba wykonywać pracę w obecnej atmosferze zamętu, chciałem więc pomóc (składając rezygnację)” – przekazał Milne.
W środę dziennik „Sydney Morning Herald” opublikował mail Milne’a z maja do dyrektor zarządzającej ABC Michelle Guthrie. Wiadomość dotyczy skargi ówczesnego premiera Malcolma Turnbulla na dziennikarkę ABC Emmę Alberici, krytycznie komentującą politykę podatkową jego rządu.
„Jesteśmy wrzuceni do tego samego worka, co ona. Sprawa jest prosta. Pozbądź się jej. Musimy ratować ABC, nie Emmę” – miał napisać Milne. Według agencji Reutera były już szef ABC obawiał się zmniejszenia rządowego finansowania dla nadawcy.
W poniedziałek Guthrie nieoczekiwanie straciła pracę, a jako powód podano zastrzeżenia do jej stylu zarządzania podwładnymi; Alberici jest nadal zatrudniona w ABC.
Po publikacji „Sydney Morning Herald” wielu dziennikarzy ABC oskarżyło Milne’a o to, że nie dość stanowczo bronił niezależności nadawcy. Milne odpierał te zarzuty.
Konserwatywny rząd Australii wielokrotnie oskarżał ABC, że podawane przez tego nadawcę informacje mają lewicowe zabarwienie. W tym roku relacje między władzą a nadawcą ochłodziły się jeszcze bardziej po zmniejszeniu rządowego finansowania dla ABC.
W reakcji na społeczne oburzenie rząd w Canberze zapowiedział wewnętrzne dochodzenie, które ma wyjaśnić, czy doszło do próby wywierania nacisku na ABC.
Premier Scott Morrison zaprzeczył, jakoby jego poprzednik Turnbull, miał się tego dopuścić. „Pomysł, że rząd dostał skądś listę i dyktuje ABC, kto powinien tam pracować, a kto nie, jest niedorzeczny” – ocenił.
Powstała w 1929 roku i wzorowana na BBC Australian Broadcasting Corporation jest finansowana z podatków, ale ma być niezależna od rządu. Model finansowania ABC opiera się w przeważającej mierze na bezpośrednich dotacjach od rządu oraz na zyskach z działalności komercyjnej powiązanej z misją nadawcy.

Media

Nie będzie konkursu na prezesa Polskiego Radia

psav zdjęcie główneRada Mediów Narodowych (RMN) nie ustaliła wczoraj zasad konkursu na prezesa Polskiego Radia. Z tej decyzji i z kalendarza wynika, że po pierwsze, w czasie wyborów samorządowych ogólnopolską rozgłośnią publiczną będzie kierować oddelegowany do zarządu przewodniczący rady nadzorczej. Po drugie, konkursu na stanowisko szefa radia wcale nie będzie. RMN zbiera się bowiem zazwyczaj raz na miesiąc, kolejne posiedzenie odbędzie się więc już po przypadającym na 21 października głosowaniu. Natomiast termin delegowania Andrzeja Rogoyskiego do pełnienia obowiązków prezesa Polskiego Radia upływa 5 listopada – nie będzie więc czasu na procedurę konkursową.
Zwolennikami tej ostatniej są przedstawiciele mniejszości parlamentarnej w RMN: rekomendowany przez PO Juliusz Braun i rekomendowany przez Kukiz’15 Grzegorz Podżorny. Ich głosy przepadły wczoraj jednak wobec trzyosobowej większości, jaką w radzie mają posłowie PiS. Przewodniczący RMN Krzysztof Czabański oraz Joanna Lichocka i Elżbieta Kruk opowiedzieli się przeciwko wprowadzeniu kwestii konkursu na prezesa Polskiego Radia do porządku obrad.
Poprzedniego prezesa rozgłośni Jacka Sobalę RMN odwołała w końcu sierpnia. Zdecydowały o tym głosy posłów PiS. Jak nam wyjaśniał Krzysztof Czabański – który w ub.r. sam proponował Sobalę na to stanowisko – powodem odwołania był brak współpracy z radą nadzorczą rozgłośni. Rada ta już na początku sierpnia zawiesiła prezesa za naruszanie „ładu korporacyjnego spółki i zasady kolegialności w pracach organów spółki”.
Słuchalność Jedynki w ciągu roku spadła o 2 pkt proc. – do 7,5 proc.
Z poprzedniego składu w zarządzie pozostał Mariusz Staniszewski, o którym w Polskim Radiu od dawna mówiono, że jest skonfliktowany z Sobalą.
Długotrwałość tymczasowego zarządu i wynik wczorajszego posiedzenia RMN nie dziwią pracowników rozgłośni. W nieoficjalnych rozmowach przyznają, że obecne kierownictwo spółki robi wrażenie, jakby miało sprawować rządy przez dłuższy czas. – Sądzimy, że RMN czeka z decyzją na wyniki wyborów samorządowych, choć właściwie nie wiadomo dlaczego. Domyślamy się, że jest w tym jakieś drugie i trzecie dno i chyba wielu osobom ta tymczasowość jest na rękę – mówi jeden z radiowców.
Do ważniejszych zmian w Polskim Radiu po odwołaniu prezesa Sobali należy rozstanie się Jedynki z parą prowadzących tegoroczną audycję „Lato z radiem”: Moniką Tarką i Robertem Kilenem, o czym informował Presserwis. – Za czasów Sobali byłoby to niemożliwe, bo on trzymał nad nimi parasol ochronny – twierdzi nasz rozmówca. Z podanych przez Presserwis danych wynika, że słuchalność Jedynki w paśmie „Lata z radiem” spadła do 7,5 proc. (z 9,5 proc. przed rokiem).
Z tymczasowym kierownictwem wybory będzie relacjonować także Radio Poznań. Tam prezesa nie ma od połowy lipca, kiedy to Filip Rdesiński zamienił tę funkcję na fotel prezesa Polskiej Fundacji Narodowej. Rozgłośnią kieruje od tego czasu prokurent Witold Gładkij. Wczoraj RMN wysłuchała wprawdzie trzech kandydatów – to Piotr Bernatowicz, Maciej Mazurek i Przemysław Terlecki – ale na wniosek przewodniczącego Czabańskiego odłożyła decyzję o wyborze prezesa Radia Poznań na następne posiedzenie. Jego terminu nie ustalono.>>> Czytaj też: Morawiecki nie przeprosi opozycji za słowa o braku inwestycji. „Opublikujemy sprostowanie”

Media

Polskie pany wyzwalają Wschód, czyli co o nas mówi sprawa Szyli [OPINIA]

psav zdjęcie główneDyrektor Biełsatu Agnieszka Romaszewska w chwili, gdy wybuchł skandal, podała kilka dodatkowych przyczyn zwolnienia, tyle że jej słowom przeczą sekwencja zdarzeń, jej własne wpisy na Facebooku, a nawet pisemne oświadczenie jej zastępcy. Sprawa wywołała skandal zarówno wśród białoruskiej opozycji, jak i – co gorsza – w mediach międzynarodowych. O zwolnieniu Iwana Szyli, w ślad za agencją Assosiated Press pisał, przy okazji rozpropagowując kłopotliwe dla naszego prezydenta zdjęcie na cały już świat, nawet prestiżowy „Washington Post”. O tym, że używanie miały reżimowe media na Białorusi i w Rosji, wspominać wstyd, bo oto Rosjanie i Białorusini dowiadywali się, skądinąd tak jak zawsze mówili im odpowiednio Władimir Putin i Aleksander Łukaszenka, że „nic nas od Zachodu nie różni”.Treść całej opinii przeczytasz w jutrzejszym wydaniu DGP.Witold Juraszprezes Ośrodka Analiz Strategicznych www.oaspl.org>>> Polecamy: Kreml natrafił na mur. Milion podpisów przeciw podniesieniu wieku emerytalnego

Media

W Chinach tylko chińskie media

Całkowity zakaz nadawania w Chinach zagranicznych programów informacyjnych poruszających tematy bieżące znalazł się w projekcie nowych regulacji, opublikowanym przez główny urząd ds. radia i telewizji – podały w piątek chińskie media.