Media

#alfieevans to kolejny ściek,…

#alfieevans to kolejny ściek, który pokazuje z jaką łatwością i lekkością struje się durną gawiedzią… Ludzie brandzlują się jakąś historyjką łepka, który sobie umiera jak ‚król’, jak należy, bo innej drogi dla takiego przypadku nie ma i nie będzie.
Ale temat podchwycony przez zdurniałe #media szybko zrobił z tego główny problem I świta.
Wiem, że to banał i truizm, ale dlaczego do ch… podobnej energii społecznych emocji nie budzi codzienna znacznie gorsza, bardziej bezwzględna i męcząca śmierć dzieci w Syrii, Jemenie, Kongo, tid itp. Ano dlatego, że ich fanpejdże nie przebijają się tak mocno i dla współczesnego społeczeństwa nie jest to już temat do reakcji.
W czasach, które były, ludzie byli na prawdę szczęśliwsi ponieważ nie dotykał ich banał z innej części świata i nie byli od dziecka programowani do myślenia i zajmowania stanowiska w sprawach starannie medialnie wyselekcjonowanych …

Media

Yandex: blokada Telegramu zaszkodziła całemu internetowi w Rosji

psav zdjęcie główne”Nie uważamy tej sytuacji za normalną. Rynek rosyjski może rozwijać się tylko w warunkach otwartej konkurencji. Ograniczanie dostępu do rosyjskich i globalnych serwisów internetowych zaszkodzi przede wszystkim Runetowi. Brak swobody i wyboru dla użytkowników uważamy za najbardziej niebezpieczne następstwo blokady Telegramu” – głosi oświadczenie wystosowane przez Yandex, największą rosyjską firmę internetową.
Koncern poinformował, że jego adresy IP przez dwie godziny figurowały w rejestrze zakazanych stron, prowadzonym przez państwowego regulatora, urząd Roskomnadzor (Federalna Służba Nadzoru w sferze łączności, technologii informatycznych i masowego przekazu). Specjalnie powołana przez firmę wewnętrzna grupa monitorowała sytuację, a Yandex zapowiedział, że będzie żądał wyjaśnień od regulatora.
W nocy z czwartku na piątek wśród zakazanych stron internetowych znalazły się również adresy IP związane z niekórymi serwisami społecznościowymi – Facebookiem, Twitterem i rosyjskimi serwisami Odnokłassniki i VKontakte. Regulator wyjaśnił, iż był to przypadek, a zawiniła „specyfika techniczna w pracy systemu”.
Yandex ostrzegł w piątkowym komunikacie medialnym, iż „brak jawności i konkurencji na rynku wewnętrznym prowadzi do spadku jakości produktów, na czym tracą użytkownicy”. Zdaniem firmy, oznacza to również pozbawienie Rosji możliwości przyszłego konkurowania w sferze technologii na rynkach światowych.
Roskomnadzor od 16 kwietnia blokuje na terenie Rosji komunikator Telegram. W procesie wprowadzania ograniczeń w dostępie do komunikatora, urząd zablokował w pierwszych dniach ponad 18 milionów adresów IP, które Telegram wykorzystywał do obchodzenia blokady. Te działania wywołały zakłócenia w działaniu innych, nie związanych z komunikatorem, stron i usług internetowych.
Z poważnymi problemami zetknęli się np. naukowcy. Zakłócenia w dostępie do stron internetowych sprawiły, że badacze na głównych uczelniach Moskwy – Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym czy Wyższej Szkole Gospodarki – mieli problemy z dostępem do sieci ResearchGate, archiwów wydawnictw i baz danych bibliotek czy systemów związanych ze składaniem grantów. Stowarzyszenie Pracowników Nauki skierowało list do premiera Dmitrija Miedwiediewa, prosząc o interwencję, by Roskomnadzor „wstrzymał szkodliwą działalność”.
Na niedawnym spotkaniu z ekspertami z braży internetowej Roskomnadzor obiecał bardziej „punktowe” działania w procesie blokowania Telegramu. Krytycy regulatora oceniają jednak, iż takimi metodami nie zdoła on ograniczyć dostępu do komunikatora i będzie musiał nadal blokować miliony adresów IP.
Roskomnadzor zaczął blokadę po tym, gdy Telegram nie przekazał na żądanie Federalnej Służby Bezpieczeństwa kluczy kryptograficznych służących do deszyfrowania korespondencji przesyłanej za pomocą aplikacji. >>> Czytaj też: Kryptowaluty w Twoim banku? 20 proc. instytucji finansowych planuje nimi obracać

Media

Czy przez media społecznościowe bezpowrotnie utraciliśmy autentyczność?

psav zdjęcie główneCzy słyszeliście może o Second Life? To nie tyle gra, ile samowystarczalny wirtualny świat, którego szczyt popularności przypadł na początek XXI w. Wystarczyło się zalogować, żeby żyć jako ktoś zupełnie inny – gruby mógł zostać chudym, a chudy greckim bogiem. Twój awatar mógł mieć gigantyczny biust albo łysą pałę – ciało w Second Life jest nie tyle do negocjacji, ile podlega twojej kontroli absolutnej. Twój dom może mieć wieżę, basen lub być króliczą norą. Ty, pozbawiony społecznych i fizycznych ograniczeń (wciąż podległy ekonomicznym, bo w grze różne rzeczy się kupuje), możesz być kimś zupełnie nowym – i spotykać się z innymi graczami, by flirtować, robić interesy, rozmawiać i uprawiać wirtualny seks.W okresie największej popularności Second Life media uwielbiały historie ilustrowane zestawieniem zdjęć nieatrakcyjnych ludzi z wizerunkami ich kiczowato-pięknych awatarów. „Oto Bridget z Minnesoty, aktualnie na zasiłku, ważąca 300 funtów samotna matka pięciorga dzieci, a oto jej przypominający pornowersję Britney Spears awatar w swoim buduarze”. Lektura dostarczała zawsze intrygującego koktajlu emocji – trochę pogardy dla Bridget, trochę tęsknoty za możliwością Innego Życia, nieco strachu. Strach – bo tak miała wyglądać, mówili wszyscy, nasza przyszłość. Gruba Bridget miała odejść w niepamięć. Baliśmy się, bo czuliśmy, że jeśli pewnego dnia oferowana ucieczka w fantazję stanie się naprawdę spektakularna, sprzedamy za nią swoją autentyczność, tak jak łatwo sprzedaliśmy instynktowną potrzebę kontaktu z matką Ziemią za szybkość transportu samolotem.Tymczasem Second Life nigdy znacząco nie przekroczyło miliona użytkowników i powoli zrobiło się o platformie cicho. Dlaczego?
Drugiego dnia bowiem bóg stworzył Facebooka. A także inne strony:
Instagram, Twitter, YouTube, Pinterest, Reddit, DeviantArt, Tumblr,
Snapchat czy LinkedIn. Internetowy lud zaczął migrować na
społecznościówki, według komentatorów dowodząc w ten sposób, że
prawdziwy świat zawsze wygra z Drugim Życiem. Czy naprawdę tak jest?>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Media

https://rsf.org/en/poland

Kolejny sukces naczelnika! Polska ponownie spada w rankingu wolności mediów Reporterów bez Granic.

Nothing seems to be able to stop Law and Justice, the national-conservative party that won the October 2015 general election, from pushing on with its plan to radically reform Poland as it sees fit, taking no account of those who think differently. Press freedom is one of its project’s main victims. The public media have been formally renamed “national media” and have been transformed into government propaganda mouthpieces. Their new leaders tolerate neither opposition nor neutrality from employees and fire those who refuse to comply. Investigative journalist Tomasz Piatek was threatened with imprisonment for criticizing the defense minister’s links with the Russian intelligence services and had to wait many months before the charges were finally lifted. The broadcasting council, now under the government’s thumb, tried to impose a record fine on TVN, a privately-owned TV channel, for showing anti-government messages in its coverage of a wave of protests in December 2016. The fine was finally rescinded under international pressure. To those who urge moderation, the government always responds with the same arguments based on an ideology that tolerates no dissent.

#neuropa #polityka #media #tvpis #krrit

Media

RPO pyta minister edukacji o powody niewpuszczenia dziennikarzy na debatę

psav zdjęcie główneMinister wyjaśnia, że ze względu na wyjątkową sytuacje w Brzegu poprosiła dwie stacje telewizyjne (oprócz TVN24 także TVP Info), by nie uczestniczyły w debacie i dziennikarze zgodzili się na to.
Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk wystosował pismo do minister edukacji, w którym powołał się na doniesienia medialne o odmowie wpuszczenia przez nią w połowie kwietnia dziennikarzy TVN24 debatę z mieszkańcami, zorganizowaną w Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu (woj. opolskie).
„Praktyka taka – w opinii Rzecznika Praw Obywatelskich – może stanowić naruszenie postanowień Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a także standardów funkcjonowania środków masowego przekazu” – napisał Trociuk. Jak zaznaczył, stojąc na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji RP oraz w innych aktach normatywnych, RPO analizuje wszelkie sygnały dotyczące przestrzegania wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Trociuk przypomniał, że prawo dostępu do informacji należy postrzegać z punktu widzenia podstawowych zasad demokratycznego państwa prawnego, jakimi są: zasada jawności życia publicznego (art. 2 Konstytucji), zasada wolności prasy i innych środków masowego przekazu (art. 14 Konstytucji), prawa obywatela do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej (art. 61 Konstytucji), wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania i mających publiczne znaczenie (art. 54 ust. 1 Konstytucji).
„Mając na uwadze powyższe, działając na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2017 r., poz. 958), zwracam się do Pani Minister z uprzejmą prośbą o przedstawienie wyjaśnień w niniejszej sprawie, w tym przede wszystkim wskazanie przyczyn odmowy wpuszczenia przedstawicieli telewizji informacyjnej TVN24 na debatę organizowaną w Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu” – czytamy w piśmie opublikowanym na stronie internetowej RPO.
MEN ma 30 dni, by odpowiedzieć na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich.
Jak podawały media, powołując się na portal Brzeg24.pl minister edukacji wyprosiła z sali dziennikarzy TVN24. „Ja jestem osobą publiczną, a państwo niekoniecznie. Później w różny sposób wykorzystywane są cytaty, więc bardzo państwu podziękujemy. Jeżeli będą pytania, to jeszcze jesteśmy do dyspozycji po spotkaniu, także do zobaczenia, bardzo wam dziękuję” – powiedziała – cytowana przez portal – szefowa resortu edukacji. Według portalu, Zalewska mówiła także o ochronie wizerunku uczestników spotkania i braku akredytacji dziennikarzy wrocławskiego oddziału TVN24.
Minister edukacji, poproszona w czwartek w Krakowie o komentarz do pisma Rzecznika Praw Obywatelskich, zwróciła uwagę, że to nie RPO podpisał się pod tym stanowiskiem, ale jego zastępca.
„To jest niewspółmierne do zdarzenia, które miało miejsce” – powiedziała dziennikarzom w czwartek minister. „Po pierwsze to nie była tylko jedna stacja, ale również TVP Info. Umówiliśmy się na briefing i na konferencję prasową. Odbyła się konferencja i briefing. Odpowiedziałam na wszystkie pytania” – powiedziała szefowa MEN.
Zaznaczyła, że w każdą sobotę i niedzielę jest na spotkaniach i wszystkie stacje telewizyjne także na nich są. Tym razem – jak mówiła minister – sytuacja była wyjątkowa, gdyż w Brzegu jest konflikt między wójtem, nauczycielami i rodzicami. „W trosce o nich i na ich prośbę poprosiłam obie stacje i obie stacje zgodziły się” – podkreśliła.
Zalewska zapowiedziała, że odpowie RPO zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego.

Media

Ciekawe czy Dziennik TVP…

Ciekawe czy Dziennik TVP będzie komentował sukces sprzedaży Prawicowych Tygodników

http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/sprzedaz-kioskowa-dziennikow-w-lutym-2018-roku-fakt-parkiet
https://wiadomosci.tvp.pl/36314347/rekordowo-niska-sprzedaz-gazety-wyborczej

#polska #polityka #neuropa #4konserwy #tysiacurojenniezaleznychmediow #media

Media

„Economist”: Trump zdominował Republikanów. To zły znak dla USA

psav zdjęcie główne”Nie mówimy tu o decyzjach politycznych administracji Trumpa, z których kilka popieramy, wielu nie popieramy, a które – razem wzięte – powinny być oceniane wedle ich zalet. Większym problemem jest temperament Trumpa i jego styl rządzenia” – zastrzega brytyjski tygodnik.
Zasada, która teraz organizuje życie Partii Republikańskiej, to lojalność. „Nie, jak w wypadku najlepszych prezydentów, lojalność wobec ideału, wizji czy programu ustawodawczego, ale lojalność wobec jednego człowieka” – ocenia „Economist”.
„To jest bez precedensu i to jest niebezpieczne” – podkreśla.
Zdarzało się już, że Gabinet Owalny należał do „narcyzów, z których część kłamała, uwodziła, terroryzowała oraz podważała normy prezydentury. Ale żaden z nich nie zachowywał się tak rażąco jak Trump” – kontynuuje tygodnik.
Prezydent ma specyficzny stosunek do prawdy, a właściwie uważa za nią „wszystko, co mu bezkarnie uchodzi. (…) Gdy władza ma przewagę nad prawdą, krytyka staje się zdradą” – ostrzega „Economist”.
„I, zgodnie z tą zasadą, gdy były doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa H.R. McMaster powiedział (niekontrowersyjnie), że Rosja ingerowała w kampanię wyborczą, Trump uznał te słowa za niewybaczalną wrogość. Wkrótce potem (McMaster) został zwolniony” – przypomina tygodnik.
W Ameryce nie ma teraz koherentnego programu politycznego; „kraj rządzony jest impulsami – złością, nacjonalizmem i merkantylizmem” – podkreśla „Economist”.
Tradycje i konwenanse, które od dawna stawiały wymagania prezydentom, „padły ofiarą beztroskiego egoizmu Trumpa”.
Autor przemówień prezydenta George’a W. Busha David Frum wylicza niektóre z tych złamanych przez Trumpa reguł: nieujawnienie sprawozdań podatkowych (pierwszy raz od czasów prezydenta Geralda Forda), prowadzenie działalności biznesowej dla korzyści (pierwszy raz od czasów Lyndona Johnsona), powoływanie krewnych na stanowiska w administracji (pierwszy raz od czasów Johna Kennedy’ego) i wzbogacanie własnej rodziny poprzez klientyzm (pierwszy raz od czasów Ulyssesa Granta).
Trump dzieli też Republikanów na lojalnych i „złych ludzi, którzy tacy nie są”.
„To jeden z powodów, dla których rekordowa liczba Republikanów w Kongresie (40), włącznie z przewodniczącym Izby Reprezentantów Paulem Ryanem, nie będzie się ubiegała o reelekcję” – wyjaśnia tygodnik.
Prezydent rozważa podobno plan zwolnienia prokuratora specjalnego Roberta Muellera, który prowadzi dochodzenie w sprawie ingerencji Rosji w wybory oraz kontaktów osób z otoczenia Trumpa z przedstawicielami Kremla; myśli także o zwolnieniu ludzi w resorcie sprawiedliwości nadzorujących Muellera.
Na Republikanów, którzy zdają sobie sprawę, że rządy Trumpa są „złe dla Ameryki i świata”, spada teraz odpowiedzialność za przyszłość ich partii. „I, dla dobra swego kraju, powinni przyjąć ustawę, która będzie chronić śledztwo Muellera” – apeluje „Economist”.
„Jeśli lojalność wobec Trumpa gwarantuje mu bezkarność, kto wie, czego się dopuści?” – konkluduje tygodnik.
>>> Czytaj również: Chiny i Rosja nie pozwolą USA zmienić porozumienia nuklearnego z Iranem

Media

Gigantyczna akcja ABW w Dzierżoniowie. Nieoficjalnie: chodzi o neofaszystów

psav zdjęcie główne”W akcji przygotowywanej od kilku tygodni bierze udział ponad stu funkcjonariuszy ABW wspieranych przez inne służby” – czytamy.
Jak dodano, część ulic w Dzierżoniowie była zablokowana. Mieszkańcy nie mogli wrócić do swoich domów, zgodę dostali dopiero ok. godz. 20.
„Grupy, o które może chodzić, były namierzane od kilku tygodni. Istnieje podejrzenie, że ich członkowie mogą być uzbrojeni” – twierdzi portal. >>> Czytaj też: Naród z dykty, czyli dlaczego trzeba rozmawiać z narodowcem

Media

PFN: Rolą wynajętej agencji promocyjnej nie jest kreowanie wizerunku Fundacji

psav zdjęcie główneOświadczenie PFN zostało zamieszczone na Twitterze organizacji w piątek, „w związku z licznymi zawierającymi przekłamania doniesieniami mediów na temat podjęcia przez Polską Fundację Narodową współpracy z firmą zewnętrzną realizującą usługi biura prasowego”.
„Działająca na zlecenie PFN agencja odpowiada za wsparcie komunikacji polskich i międzynarodowych projektów PFN. Rolą wynajętej firmy nie jest kreowanie wizerunku Fundacji. Powierzenie agencji prowadzenia biura prasowego to wyraz dążenia do profesjonalizacji i podnoszenia standardów komunikacji z dziennikarzami” – czytamy w oświadczeniu.
Jak podkreślili jego autorzy, z usług zewnętrznych biur prasowych oraz agencji reklamowych i marketingowych korzysta większość instytucji, ministerstw, fundacji oraz innych organizacji, będących obiektem zainteresowania mediów.
„Partner of Promotion została przez PFN do współpracy – zgodnie z obowiązującymi na rynku standardami – w efekcie konkursu ofert. Przypominamy, że WSA (Wojewódzki Sąd Administracyjny – PAP) wskazał, że PFN nie jest podmiotem mającym obowiązek działania w oparciu o prawo zamówień publicznych” – napisano.
„PFN zatrudnia 17 pracowników obecnie zaangażowanych w 36 projektów. Dotychczas Fundacja nie posiadała zespołu biura prasowego. Profesjonalna obsługa działań komunikacyjnych wymaga zatrudnienia zespołu odpowiednio dyspozycyjnych osób” – dodano.
Fundacja podkreśla także, że kontrakt z agencją „jest związany z celem statutowym, jakim jest promocja Polski”.
PFN została powołana w celu promowania dobrego wizerunku Polski oraz przeciwdziałania rozpowszechnianiu za granicą informacji i publikacji o nieprawdziwych treściach, krzywdzących lub zniesławiających Rzeczpospolitą Polską i naród polski.>>> Czytaj też: Protest rodziców osób niepełnosprawnych trwa. „To nie są żadne propozycje”